KOLEJNY ETAP #NABUDOWIE CZYLI ROBIMY PIĘTRO I DACH

Dziś pora na kolejny etap budowy. Mimo, że dobrze wiecie na jakim etapie znajdujemy się obecnie a jest to już zakończenie stanu surowego otwartego, nie mogliśmy nie zrobić podsumowania tego co działo się od ostatniego wpisu z mini podsumowaniem. Pamiętacie? Skończyliśmy wtedy na ściance kolankowej i wieńcu. Zatem dziś, ruszamy dalej- od ścianki kolankowej w górę! Czyli czas na DACH i PIĘTRO.

Gdy już wieniec związał zabraliśmy się za przymocowanie murłaty. Murłata to płatew stopowa o przekroju kwadratowym o wymiarach 10×10 lub 14×14 cm. Stanowi ona dolną podporę krokwi. Oparta jest na murze i przenosi obciążenia z krokwi na ścianę budynku. Została ona położona na izolację gumową i przykręcona nakrętkami do kotew zalanych w wieńcu.

Następnie zostały zamontowane krokwie i płatew a wszystko zostało podparte słupami aby się nie przewróciło. Krokwie to elementy, na których opiera się całe pokrycie dachu. Są to belki pochyłe o prostokątnym przekroju poprzecznym o grubości min. 5 cm. W naszym przypadku przekrój krokwi wyniósł 8 na 18 cm. Płatew to z kolei belki poziome, stanowiące podporę krokwi.

Na środku dachu w dwóch miejscach zostały zamontowane kleszcze. Kleszcze to poziome belki, łączące przeciwległe pary krokwi- zapewniają one stężenie poziome. Dzięki temu konstrukcja stała się stabilna.

Po tym etapie chłopaki kolejno montowali krokwie tak aby powstał szkielet dachu. Na tym etapie zostały również wymurowane kominy do poziomu kleszczy na dachu.

Muszę wam przyznać, że już po założeniu krokwi dom zaczął nabierać wyglądu. Efekt był niesamowity. Kiedy podjechaliśmy i zobaczyliśmy jak robi się szkielet na nowo odkryliśmy DOM. Wreszcie mieliśmy zarys dachu. W każdej wolnej chwili jeździliśmy na działkę żeby napawać się tym widokiem.

Gdy już wszystkie krokwie były zamontowane zostały wszystkie kleszcze i wymurowanie ściany szczytowej. Wtedy właśnie ujrzeliśmy nasze okna na poddaszu. Kolejna tak niby mała rzecz, która dla nas była już kolejnym, wielkim sukcesem. Powiem wam, że z budową jest tak, że kiedy etap ścian wydaje ci się już tym najlepszym i najbardziej ekscytującym momentem to każda kolejna rzecz, choćby była małą pierdołą cieszy jeszcze bardziej. Z każdym najmniejszym choćby krokiem czujesz, że idziesz do przodu. Każdego dnia dochodzą kolejne zmiany, które widac gołym okiem. Takie, które wciąż cieszą i napędzają. Wciąż chce się więcej i więcej.

Potem już ruszyliśmy z kominami. Zostały one wymurowane do swej nominalnej wielkości i mogliśmy przystąpić do krycia dachu folią. Stopniowo folia była rozwijana i mocowana zszywkami. Na przymocowaną tak folię zostały położone kontrłaty. Kontrłata to kantówka montowana na krokwi dachowej- spełnia funkcje dystansu pomiędzy łatą, a wiatroizolacją. Kontrłata uniemożliwia przedostanie się wilgoci pod dachówkę, a dodatkowo stanowi efektywną przestrzeń wentylacyjną. Na bieżąco do kontrłaty były mocowane łaty. Łata jest drewnianą listwą o przekroju prostokątnym lub kwadratowym. Są one oparciem dla pokrycia dachowego. Na potrzeby więźby dachowej mają one przekrój 40 x 60mm. Ich rozmieszczenie wynika z zaleceń producenta pokrycia dachowego.

I tak kawałek po kawałku pokryty został cały dach. Z racji tego, że pogoda nas nie rozpieszczała w między czasie zaczęliśmy murować ścianki działowe na poddaszu. W dwa dni z otwartej przestrzeni poddasze zyskało 4 sypialnie, łazienkę, pralnię i garderobę. Na szczęście samo położenie folii mimo deszczowej pogody zapewniło ciągłość prac. Tak jak pisałem wcześniej, po położeniu łat otrzymaliśmy szkielet dachu, na którym następnie mogliśmy montować naszą blachodachówkę i okna. 

W między czasie mogliśmy również zająć się obróbką kominów. O tym czym pokrywaliśmy komin i dlaczego padło własnie na taki wybór przeczytacie TUTAJ.

Temat wyboru okien dachowych znajdziecie TUTAJ a zmiany na jakie nas naszło w trakcie tego całego etapu zobaczycie w tym wpisie- TUTAJ

W dzisiejszym poście zobaczycie wyłącznie nasze początki z blachą. W kolejnym, pokażemy wam już montaż okien dachowych oraz efekt końcowy dachu. Wtedy też powiemy czy wybór okazał się trafny a efekt końcowy był taki jaki sobie wymarzyliśmy. Na koniec powiem wam, że etap tworzenia góry był dla nas czymś wyjątkowym. Tam tworzyliśmy swoją sypialnię, pokoje naszych córek. Wspólnie przeżywaliśmy te postępy. Kinga była w swoim żywiole. Nie mogła doczekać się swojego pokoju. Każdego dnia jeździliśmy na budowę i podziwialiśmy ciągłe zmiany. Na nowo odkryliśmy ten dom. Dziś twierdzimy, że projekt totalnie spełnia nasze oczekiwania a z każdą choćby najmniejszą zmianą zaskakuje nas jeszcze bardziej pozytywnie.

Projekt naszego domu znajdziesz TUTAJ

 

 

  • Karolina Borycka

    My na bardzo podobnym etapie. W tym miesiącu rozprawimy się z dachem. Gratuluję pięknego domku.

    • Dziękujemy! W takim razie powodzenia 🙂 Dach to super etap 🙂

  • Ta blacha chyba lepiej znosi wichury niż duże połacie zwykle sprzedawane w sklepach dekarskich. Chociaż ja kocham dachówkę, tylko czemu ona taka droga (i ciężka)?

    • Zobaczymy jak się sprawdzi ale prezentuje się cudownie, tak jak chcieliśmy 🙂

  • Ogrom pracy już za Wami 😉 trzymam kciuki, będzie pięknie 🙂

  • Uwielbiam patrzec, jak dom nabiera koncowych ksztaltow, jak pojawia sie dach. Piekny i symbolicznu moment. Pozdrawiam 🙂

  • No to dzieje się. Życzę wora pieniędzy i morza spokoju.

  • Pingback: CO U NAS?- CZYLI VLOG "7 DNI W 7 MINUT" 4 - RODZICEWSIECI.PL()