6 RZECZY, KTÓRE OBIECAŁAM SOBIE ZROBIĆ PO URODZENIU TRZECIEGO DZIECKA

Przychodzi taki czas w życiu kobiety, że potrzebuje ewidentnych zmian w swoim życiu. Zazwyczaj dzieje się to po jakimś większym wydarzeniu, jakiś przejściach życiowych, które wpływają na nią wywierając jakieś piętno lub w totalnie przełomowym etapie jej życia. U mnie taki czas przychodzi chyba zdecydowanie częściej niż u statystycznej kobiety. Uwielbiam zmiany, wciąż ich szukam i potrzebuję. Zobaczcie więc co obiecałam sobie zrobić po urodzeniu trzeciego dziecka.

Już na początku trzeciej ciąży wiedziałam, że okres kiedy urodzę wiele zmieni w naszym życiu. Nowy członek rodziny, nowe obowiązki, nowe emocje, wrażenia, przeżycia. Nie ma co ukrywać takie wydarzenie zmienia życie całej rodziny. Tym razem jednak wiedziałam, że będę potrzebowała również tych zmian, które dotyczyć będą wyłącznie mnie. Takie, które to mi mają sprawić radość, satysfakcję, zadowolenie. Takie, które poprawią moje samopoczucie, będę kolejnym pozytywnym impulsem, pobudzą do kolejnych działań. Uwielbiam takie bodźce. Zastrzyki energii, od których jestem zwyczajnie uzależniona.

Zmiany, które sobie wymyśliłam nie są jakieś specjalnie spektakularne. Ot zwyczajne, małe przyjemności, które mają sprawić, że na mojej buzi pojawi się uśmiech a wewnętrznie poczuję się lepiej. Myślę, że takie małe przyjemności powinniśmy serwować sobie co jakiś czas. Dla jednych będzie to zmiana fryzury dla innych wyjazd za granicę. Nie ważne. Ważne żebyś poczuła, że to właśnie tych zmian potrzebujesz na danym etapie swojego życia.

Co więc postanowiłam zmienić?

  • zmiana fryzury– od tego zamierzam zacząć. Od dawna mam w głowie krótsze włosy. Pamiętajcie jak jeszcze niedawno sięgały one pasa? Ścięłam je niedawno o połowę natomiast zmiana ta ucieszyła mnie tylko na chwilę. Zdecydowanie potrzebuję czegoś więcej.
  • paznokcie– próbowałam wszystkiego. Niestety zdrowe, twarde, nie łamiące się paznokcie nie są mi pisane. Obiecałam sobie zrobić pazurki jak najszybciej i stale cieszyć się nowymi wzorami.
  • rzęsy– robiłam dosłownie raz ale czułam się wtedy z nimi wyjątkowo dobrze- wpisane na listę.
  • zmiana garderoby– ojjjj tak. Czuję, że mocno tego potrzebuję. Jeszcze kiedy byłam w ciąży zapowiedziałam mężowi wyprawę do galerii w celu większych zakupów. Czuję, że muszę zacząć od nowa. Na nowo stworzyć swoją szafę, jakąś jej bazę, na której będę tworzyć swoje codzienne zestawy. Teraz jej na to moment idealny. Zaczniemy od bielizny 🙂
  • kursy i szkolenia– tu jest już grubsza sprawa. Ostatnio bardzo dużo się nad tym zastanawiałam. Zdecydowanie muszę pójść na kilka kursów czy szkoleń, które pomogą mi rozwinąć skrzydła- zarówno te moje, moje jak i te związane z blogiem. Chcę dawać od siebie więcej. Czuję, że potrzebuję pewnej wiedzy, która pomoże mi realizować nowe pomysły i pasje.
  • podróże– ostatnia rzecz na liście. Bardzo ale to bardzo tego potrzebuję. Nie ważne czy taka wyprawa będzie sięgała 10 kilometrów od miejsca zamieszkania czy 1000. Nie zależy mi na wypasionych, dwutygodniowych wakacjach all inclusive. Mało tego, bardziej mam tu na myśli krótkie wyjazdy w ciekawe i wyjątkowe miejsca, w których odetchniemy, zrobimy piękne zdjęcia, pobędziemy chwilę razem, tak na 100%. Chcę poznawać nowe miejsca, odkrywać nowe niesamowite widoki- mało tego- rodzinnie!

Jak widzicie lista moich zmian nie jest wcale ani długa ani zbyt skomplikowana. Są na niej malutkie zmiany, które dadzą mi zwyczajną radość i satysfakcję ale są również takie, które już mogą już wywrzeć spory wpływ na moją czy nawet naszą, rodzinną przyszłość. Jedno jest pewne- mocno ich potrzebuję i każdą z nich zamierzam zrealizować krok po kroku. Żeby nie było- nie obędzie się wyłącznie na obietnicach. Zamierzam wam relacjonować wszystkie kroki tej listy. Trzymajcie kciuki!

Powiedzcie mi, robicie czasem listy swoich marzeń, celów lub zmian?