18/11/2019

Ewa

Moja kuchnia jak z Pinterest (praaaawie) gotowa!- od inspiracji do realizacji!

Moja kuchnia jak z Pinterest (praaaawie) gotowa!- od inspiracji do realizacji!

Moja kuchnia jak z Pinterest! Ojjjj długo czekałam na ten post! Na to, żeby pokazać Wam moje królestwo- wymarzoną kuchnię, o której śniłam dniami i nocami od kiedy kupiliśmy działkę. Szczerze mówiąc od lat miałam ustaloną jej wizję i od zawsze wiedziałam jak ma wyglądać. Projekt kuchni nie pokazywał i nie zdradził Wam wszystkich szczegółów- lubię Was przecież zaskakiwać! No to co? Ciekawi? Serdecznie zapraszam Was w kuchenne progi!

Moja kuchnia jak z Pinterest- od inspiracji do realizacji!

Tak jak wspomniałam od kiedy kupiliśmy działkę wiedziałam jak będzie wyglądała moja kuchnia. Zupełnie nie interesowała mnie moda, zmiany jakie zajdą w trendach kolorystycznych, wyznaczniki innych ludzi. Miałam w swojej głowie obcykany każdy szczegół tego pomieszczenia od koloru szafek, poprzez podłogę, blaty, konkretny kolor lodówki, zlewu, kranu czy wybór konkretnych hokerów po uchwyty do szafek czy kolory dodatków jakie mają znajdować się na szafkach. Przez tyle lat nie zmieniłam swojej wizji w żadnym aspekcie. Stworzyłam więc w swojej głowie projekt kuchni idealnej- bo mojej.

Baaaardzo dawno temu zobaczyłam niesamowitą inspirację kuchenną właśnie na Pinterest. Biała kuchnia, przeeepiękna błękitna lodówka, czarne lampy… Potem znalazłam na tej samej stronie podłogę idealną- biało-czarne płytki, które nasi rodzice dobrze pamiętają jeszcze ze „swoich czasów”. Znalazłam wymarzone blaty, konkretne hokery jakie mają stanąć przy naszym mini barku… Krok po kroku, znajdując różne rzeczy w katalogach, stronach internetowych, sklepach, tworzyłam sobie swój plan na kuchnię.

Ze mną tak już jest, jak coś mi się spodoba to nie ma takiej siły, która mnie od tego odwiedzie…

Dziś patrzę na swoją kuchnię i widzę dokładnie ten sam obraz, który siedział w mojej głowie kilka lat temu. Tak samo mnie zachwyca, tak samo się nim jaram. Jedyna różnica jest taka, że nie jest już siedzącym w głowie odległym marzeniem, nie jest już wielką inspiracją, o której nie mogłam przestać myśleć… Obraz zmienił się w realne pomieszczenie, którym dziś mogę cieszyć się każdego dnia.

Od razu powiem Wam, że kuchnia jest praaawie gotowa. Brakuje kilku zaślepek, jednej, otwartej półeczki, którą musimy zrobić na zamówienie i ściany z cegłą, która pojawi się w mini jadalni. Specjalnie pozdejmowałam też dodatki… na półkach wiszących czy z blatów. Chciałam dziś skupić Waszą uwagę na samym pomieszczeniu i pomyśle na tą kuchnię. Wszelkie dodatki będą już tylko wypełniać tą przestrzeń.

Co musiało znaleźć się w naszej kuchni?

Podstawową sprawą były białe meble. Nasze kupione zostały w Ikea. Proste, klasyczne, baaardzo funkcjonalne poprzez swoje wysuwane, głębokie szaflady. Tak naprawdę mamy tylko chyba dwie szafki stałe z półkami, reszta to wysuwane szuflady- bardzo cenię sobie ten układ na co dzień. Nie szukasz, nie szperasz, nie przekładasz- wszystko jest pod ręką. Do mebli od razu dobieraliśmy czarne uchwyty.

Błękitna lodówka– jedno z moich największych marzeń wnętrzarskich. Kiedy tworzyliśmy projekt kuchni wiedziałam, że trzeba zostawić wolne miejsce na lodówkę moich marzeń. Większość dziwiła się braku decyzji o zabudowanej lodówce. Było to dla mnie jednak tak ważne, że choć wiedziałam, że na początku naszego urządzania na taką lodówkę nie będę mogła sobie pozwolić bo było to poza naszym zasięgiem jeśli chodzi o budżet ( moja wymarzona lodówka kosztowała jakieś 8 000 zł), wiedziałam, że zrobię wszystko, żeby odłożyć kasę i kiedyś taką kupić. Kiedy pewnego dnia trafiłam na niebieską lodówkę innej marki o dokładnie takim samym wyglądzie o jakim marzyłam, która kosztowała ułamek tej kwoty wiedziałam, że będzie moja! I jest! Piękna, retro lodówka w pastelowym błękicie! Nie mogę się na nią napatrzeć i nie mogą uwierzyć, że mogę cieszyć się nią już teraz, każdego dnia!

Biała cegiełka pomiędzy szafkami. Jak to moja mama mówi- kafle jak u babci 🙂 Nic innego nie brałam nawet pod uwagę!

Biało- czarna podłoga DUNIN Pure B&W Octagon. Nie wyobrażałam sobie tego pomieszczenia bez tych płytek! Marmurowa mozaika z serii Carat idealnie pasuje do naszych wnętrz a w tej aranżacji muszę nieskromnie napisać- wygląda obłędnie! Klasyka i prostota, która broni się sama! Wiem jak wiele z Was zainspirowała i jak bardzo spodobała się Wam kiedy pokazywaliśmy ją jeszcze w sklepie, podczas naszych zakupów. Fantastycznie pasuje do naszej szachownicy na holu. Pięknie widać ją z jadalni… Wyjątkowa… totalnie moje klimaty!

Blaty KLEPKA- długo szukaliśmy blatów idealnych o tym wzorze. Nie łatwo było nam też znaleźć tak szerokie i tak długie blaty. Zależało nam bowiem na jednej płycie, którą pięknie wpuścimy w parapet, która będzie jedną całością, bez żadnych łączeń. Udało się ! Nowość na rynku, sprowadzana na zamówienie- kuchenny ideał!

Retro kran z wystającym zlewem– kolejne rzeczy na mojej liście MUST HAVE! Na żywo en duet prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciach! Pięknie nawiązuje do retro lodówki, nadaje klimatu i odpowiedniego charakteru- czad!

Czarne lampy, czarne sprzęty kuchenne, czarny okap, czarne hokery… Czarne dodatki pięknie przełamują biel nadając całemu pomieszczeniu mocnego, charakteru. Świetnie przełamuje pastelowy błękit- bardzo podoba mi się to rozwiązanie. Zależało mi na różnych opcjach jeśli chodzi o światło dlatego postawiliśmy na światła górne i pasujące do tego kinkiety. Światło pod szafkami to zupełnie nie moja bajka..

MINI JADALNIA- JEDNA Z NAJLEPSZYCH ZMIAN PODCZAS BUDOWY NASZEGO DOMU!

Nasza mini jadalnia powstała ze spiżarki, jaka była w projekcie i części należącej w projekcie do kotłowni. To jedna z najczęściej chwalonych zmian przez innych odwiedzających nasz dom. Na co dzień to zbawienne rozwiązanie! Szybkie śniadanie, obiad czy kolacja bez wynoszenia wszystkiego na jadalnię i salon. Daliśmy do niej czarny, klasyczny stolik i 4 krzesła- dokładnie te same, które znajdują się u nas w jadalni głównej. Zależało nam żeby w jakiś sposób mini jadalnia łączyła się z jadalnią przy salonie. Oba kąty mają te same krzesła ale i te same lampy 🙂

Jak widzicie w mini jadalni znajduje się również mini barek. Oprócz półki na winko pojawi się tam ekspres do kawy i szereg związanych z tym gadżetów. Marzy mi się tam prawdziwy kącik kawowy. Półkę zrobiliśmy z blatu kuchennego, który utrzymuje się na dużych, czarnych wspornikach, które rewelacyjnie pasują do reszty.

Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć te miejsca, w których znajdzie się jeszcze jedna, otwarta półka oraz te, gdzie brakuje jeszcze zaślepek. Sprawą do zrobienia są jeszcze wszędzie listwy przypodłogowe. Na tych zdjęciach możecie też zobaczyć odkrytą ostatnio przez nas nowość- czarną kratkę, która tak naprawdę nawet nie przypomina tradycyjnych, plastikowych kratek. Trzeba za nią zapłacić ciut więcej ale gra jest warta świeczki- efekt mega!

I tak oto prezentuje się na chwilę obecną nasza kuchnia!

 

Meble kuchenne- tutaj

Lodówka- tutaj

Podłoga- tutaj

amica dom w zdrojówkach electrolux ikea kuchnia lodówka meble kuchenne ikea nasz dom nasza kuchnia tablicówka wnętrza

Zobacz również

O nas

Witaj na najpopularniejszym blogu rodzinnym na Lubelszczyźnie.
Nasz blog to lifestylowy blog rodziny wielodzietnej, która pewnego dnia postanowiła spełnić swoje marzenia a to miejsce ma być początkiem tej niesamowitej historii...
Witaj na blogu Ewy, Łukasza, Kingi, Weroniki i Dominiki - rodziny, która dzięki temu miejscu odkryła wspólne pasje i zainteresowania.

Scroll Up