09/10/2017

Ewa

DLACZEGO NIE ZAPROSZĘ CIĘ NA BUDOWĘ MOJEGO DOMU

DLACZEGO NIE ZAPROSZĘ CIĘ NA BUDOWĘ MOJEGO DOMU

Skoro tu jesteś, to wiesz, że parę miesięcy temu rozpoczęliśmy budowę naszego wymarzonego domu. Skoro kliknęliście w ten link być może należycie do tego grona, które prosiło o to abym zaprosiła je na budowę naszego domu. Tematy związane z budową spotkały się bowiem z ogromnym zainteresowaniem, które nawet nas przerosło. Dziennie dostajemy kilkadziesiąt wiadomości związanych z tą tematyką. I zazwyczaj jest tak, że co najmniej jedna z nich to pytanie:

„Czy mogę przyjechać na waszą budowę?”

I o ile zawsze cieszymy się wtedy kiedy możemy pomóc, zainspirować, podpowiedzieć o tyle w tym przypadku zawsze usłyszysz odpowiedź odmowną. Dlaczego? Posłuchaj…

Zdaję sobie sprawę z tego, że prowadząc bloga (tym bardziej takiego jak nasz) jesteśmy poddawani jakiejś ocenie. Ogląda nas mnóstwo osób. Widzicie nas, nasze dzieci i naszą codzienność. Taka była nasza decyzja. Na chwilę obecną możemy powiedzieć jednak, że blogowanie to największa i najlepsza przygoda naszego życia, która stale nas zaskakuje, rozwija i motywuje.

Mimo to, i jako zwyczajni ludzie i jako rodzice stawiamy wam pewne granice, których przekroczyć nie pozwolimy. Te granice wystawione są zarówno wam jak i nam. My nie możemy przekroczyć jednych a wam niestety nie damy przekroczyć innych… I nie chcemy być tu źle zrozumiani. Internet daje nam mnóstwo wspaniałych czytelników, wyjątkowych ludzi, którzy dali nam kredyt zaufania, są z nami codziennie, wiernie towarzyszą nam w różnych momentach naszego życia, wspierają, motywują, po prostu są tu z nami. Za każdą taką osobę dziękujemy. Za każdą jej reakcję, za każdą wiadomość, za każdy like, komentarz, udostępnienie jesteśmy mega wdzięczni. To dla was tu jesteśmy! To dzięki wam tworzymy to miejsce, które staje się rozwija i przyciąga co raz to nowych czytelników. Dlatego tak bardzo wkurzam się kiedy firma czy agencja wychodząc z propozycją współpracy nie patrzy na to jacy jesteśmy, czym jest ten blog, jaką ma misję, jaką zaangażowaną i wspaniałą społeczność tu mamy, jaką historię tu opowiadamy pytając wyłącznie o suche statystyki. Liczby, cyferki… Wkurzam się bo dla nich to tylko cyfry! Dla mnie za każdą taką cyfrą stoi CZŁOWIEK, stoisz TY! Dlatego olewam tą ilość i pogoń za cyframi, którymi obecnie można świetnie manipulować. Dla nas liczy się jakość, liczycie się wy i nasze relacje, jakie jesteśmy w stanie tworzyć a są one jedyne w swoim rodzaju, serio. Zresztą nawet dziś dziękowałam wam na naszym FACEBOOKU za to wszystko co dla nas robicie, co nam piszecie, jak o nas mówicie.

Tym samym chcę wam powiedzieć, że szanuję i jestem wdzięczna każdej osobie, która tu wchodzi, która do nas pisze, która uczestniczy w tej naszej przygodzie związanej z blogiem. Ale…

Mamy swoje zasady. Granice, których nie przekroczymy choć pewne można nagiąć, jasne. Musimy jednak dbać o naszą prywatność, o dobre samopoczucie, o bezpieczeństwo nasze i naszej rodziny. Musimy żyć w zgodzie ze sobą. To my chcemy decydować o tym, co tu pokażemy a czego nie. Bo musisz zrozumieć też to, że ten blog to wyłącznie część naszego życia. Wyrwane z niego elementy.. Te, które mają was motywować. Te, które mogą was zainspirować. Te, które w jakikolwiek sposób mogą wam pomóc czy pozytywnie wpłynąć na wasze życie. Czy to mało?

Inną kwestią jest to, że zwyczajnie nie mamy na to czasu. Bo teraz wyobraź sobie sytuację kiedy 50 osób chce zobaczyć twój dom a ty musisz zgrać terminy. Każdej osobie poświęcić czas, z każdą porozmawiać, każdą oprowadzić… Do tego są to osoby zazwyczaj obce. Takie, których nie znasz, nigdy nie widziałeś na oczy.

Wybacz, ale nasze życie to nie spektakl. Nie jesteśmy aktorami. Tu nie kupuje się biletu wstępu.

Wierzę, że to zrozumiesz. Wierzę, że uszanujesz.

budowa domu lifestyle życie

Zobacz rownież

O nas

Witaj na najpopularniejszym blogu rodzinnym na Lubelszczyźnie.
Nasz blog to lifestylowy blog rodziny wielodzietnej, która pewnego dnia postanowiła spełnić swoje marzenia a to miejsce ma być początkiem tej niesamowitej historii...
Witaj na blogu Ewy, Łukasza, Kingi, Weroniki i Dominiki - rodziny, która dzięki temu miejscu odkryła wspólne pasje i zainteresowania.

  • No przyjechać do domu też bym nie pozwoilila, chyba, że osobom, które już dobrze poznałam 🙂

  • Aleksandra Kujałowicz

    NAPRAWDĘ obcy ludzie zadają takie pytania? Trochę… niewiarygodne. Niezły tupet.

    • Serio… i to nagminnie dlatego już powstał ten wpis aby wszyscy zrozumieli dlaczego odmawiamy. Mało tego czasem są to ludzie zupełnie z innych województw, bywa że zupełnie zupełnie obcy – mam na myśli, że do tej pory nie byli naszymi czytelnikami…

  • Monika

    Witam 🙂
    Choć trafiłam na Wasz blog tylko dlatego, że wyszukiwarka pokazała go, gdy pytałam o Zdrojówki, to przyznaję się z ręką na sercu, że w życiu nie pomyślałbym nawet, aby zapytać Was o możliwość obejrzenia budowy…
    Kurcze, mam troje dzieci, dbam o ich bezpieczeństwo i szanuję cudzą prywatność. I jakkolwiek by to nie zabrzmiało, to blogerzy też mają taką niszę, która nie jest upubliczniana.
    Trzymam kciuki za szybką przpeprowadzkę, będę podczytywać rady dotyczące budowy. Już wiem, że Tysenia jest w czołówce 😉
    Serdecznie pozdrawiam,
    Monika

    • bardzo nam miło, że do nas trafiłaś. Mamy nadzieję, że zostaniesz na dłużej 🙂 tak tysenia prezentuje się zjawiskowo 🙂
      Pozdrawiamy serdecznie

  • SzaroKolorowa

    serio? ludzie zadają takie pytania?? masakra

    • taaaak i jest dość… nagiminne. Ja wiem, że budowa domu to wielkie wydarzenie. Sam projekt nie daje nam tego czego byśmy chcieli bo wielu rzeczy nie możemy sobie wyobtazić więc u kogoś na żywo byłoby fajniej no ale… ale taka właśnie jest nasza decyzja.

      • SzaroKolorowa

        Doskonale Cie rozumiem. Sama bym nie pozwoliła na wycieczki po Naszej budowie

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Aż dziwne, że ludzie zadają takie pytania. Przecież nikt nie zaprasza ludzi do urządzanego właśnie mieszkania, ani też nie daje popilnować noworodka, chociaż opisywał na blogu całą ciążę… W życiu bym nie pomyślała, że ktoś może o coś takiego prosić.

    • Dokładnie. Wiesz, że ja też? Sami przecież nie szukaliśmy nikogo kto buduje ten projekt. Ja rozumiem z jednej strony tych ludzi bo chcieliby zobaczyć na żywo jak wygląda dom, pomieszczenia… lepiej może mogliby sobie wszystko wyobrazić… Ale i jako ludzie i jako rodzice prowadzący tego typu bloga musimy też myśleć o innych kwestiach. Także taka jest właśnie nasza decyzja 🙂