04/09/2017

Ewa

MOJE DZIECKO NIE MUSI KAŻDEMU USTĘPOWAĆ TYLKO DLATEGO, ŻE JEST STARSZE

MOJE DZIECKO NIE MUSI KAŻDEMU USTĘPOWAĆ TYLKO DLATEGO, ŻE JEST STARSZE

Dziś kolejny temat, który siedział w mojej głowie już od jakiegoś czasu. Poruszymy w nim temat ustępowania młodszym dzieciom przez własnie te starsze. Czy starsze dziecko zawsze musi ustąpić temu młodszemu? Czy powinno? A może zwyczajnie wypada? Tak dla świętego spokoju? Przeczytajcie co mam do powiedzenia w tej sprawie.

Jak wiecie mamy trójkę dzieci. Dzisiejszy temat dotyczy więc naszej rodziny bezpośrednio. Jest Kinga-najstarsza, Weronika i najmłodsza Dominika, która w sumie jeszcze się nie ma jak wykłócać. Sprawa więc bardziej dotyka najstarszej i średniej córki jak i takich sytuacji kiedy to my jedziemy do kogoś lub ktoś spotyka się z nami u nas.

Wiadomo, dzieci jak to dzieci od zawsze się kłóciły, kłócą i kłócić będą. Tego nie unikniemy. Spory o zabawki, potem które pierwsze, które szybciej, które wolniej i tak dalej. Standard. Generalnie w takich właśnie grupach są więc dzieci starsze i dzieci młodsze. Przyjęło się, że te starsze powinny być „mądrzejsze” i z reguły powinny ustąpić temu młodszemu. Oddać zabawkę, podzielić się, poczekać…

Problem w tym, że takie podejście to raczej wygoda rodzica. Powiedzmy sobie szczerze. Chcąc mieć spokój i ciszę wolimy tak postawić sprawę niż poświęcić jej więcej czasu i inaczej podejść maluchów. Młodsze zazwyczaj wie jak wykorzystać taką sytuację a widząc wsparcie dorosłego tym bardziej potrafi podkręcić atmosferę. Płacz, krzyk, pisk, tupanie, bicie… „Jesteś starsza, oddaj mu- niech już nie płacze”.

Powiem szczerze, że nie lubię takich sytuacji. Owszem są przypadki kiedy rzeczywiście starszak może cokolwiek odpuścić i będzie miło i przyjemnie natomiast dlaczego tak na prawdę właśnie w taki sposób młodsze ma być zawsze faworyzowane? W takich przypadkach zazwyczaj mocno bronię Kingi. Staram się również a może i przede wszystkim pilnować tego właśnie w swoim domu. Od tego trzeba zacząć. Uważam, że ona ma prawo bronić również swoich racji. Tak samo ma prawo do równego traktowania. Czy rzeczywiście robimy dobrze wciąż ograniczając starsze dziecko tylko dlatego aby młodszemu było dobrze?

Tak samo sprawa się ma kiedy chodzi o przeróżne działania typu rysowanie, lepienie plasteliną czy malowanie farbami. Bardzo często zakazujemy robienia tego typu rzeczy ze względu na to młodsze dziecko. A bo młodsze połknie, a bo pochlapie, a bo młodsze nie potrafi. Wiecie co? Sama się na tym łapałam. Zawsze potem orientowałam się, że Kinga na tym sporo traci. Takim sposobem mogła bawić się tylko zabawkami, które przeznaczone byłby dla roczniaka czy dwulatka sama będąc na etapie 5 letniego dziecka. Tym samym ograniczałam jej możliwości, chęci rozwoju i poznawania świata. Dziś staram się to rozwiązywać inaczej. Albo szukam przestrzeni, w której Kinga na spokojnie będzie mogła zająć się tym co akurat sobie wymyśli albo robimy to w czasie drzemki Weroniki.

Tak, moje dziecko nie musi wiecznie ustępować młodszym tylko dlatego, że jest starsze.

Takie traktowanie prowadzi do tego, że starsze dziecko czuje się mniej ważne. Zdarza się również, że próbuje się „cofać” udając bobasa aby zwrócić na siebie uwagę. Zawsze poczuje się niesprawiedliwie traktowane i będzie miało rację. Młodszemu dziecku natomiast wysyłamy sygnał, że może wykorzystywać takie sytuacje i danym zachowaniem wymuszać pewne reakcje.

Mało tego. Młodsze dziecko też na tym traci. Wystarczy, że się rozpłacze, stuknie, tupnie i już ma co chciało. Tak nauczone i do tego przyzwyczajone dziecko w wieku dwóch lat na pewno skorzysta z tego przywileju również później. Nauczone, że wszystko mu się należy będzie zapewne miało potem problem również z rówieśnikami. Oczekiwać będzie bowiem, że pewne jego zachowania powinny działać zawsze, wszędzie i za każdym razem. Uważam również, że może być również momentami mniej kreatywne. Wciąż będzie czekało aż starsze ustąpi, odda czy poczeka.

Kiedy Weronika nie dostaje zabawki, którą akurat bawi się Kinga sama musi szukać pomysłu na zabawę. Wybiera więc inne zabawki i sama stwarza sobie nową okazję do świetnej zabawy. Zauważcie, że podobnie sprawa wygląda kiedy dzieci np. ścigają się między sobą. Nie raz słyszę, żeby starsze dziecko biegło wolniej bo młodsze zaraz będzie płakać jak „przegra”. Dlaczego starsze, sprawniejsze i rzeczywiście szybsze dziecko ma zwyczajnie nie skorzystać ze swoich predyspozycji. U nas pamiętam było to samo. Ściganie się do klatki to u nas standard. Kiedy dobiegłam kiedyś szybciej niż Kinga, natychmiast się rozpłakała. Łukasz od razu powiedział, że mogłam odpuścić. Owszem, bez wątpienia mogłam wtedy darować sobie i pewnie nie byłoby całej akcji ale już wtedy dobrze zdawałam sobie sprawę z tego co tym samym chcę przekazać swojemu dziecku. Zrobiłam tak po to, aby pokazać jej, że nie zawsze się wygrywa. Czasami zwyczajnie jesteśmy od kogoś w czymś gorsi- raz mamy na to wpływ, innym nie. Po prostu. Sztuką jest próbować dorównać. Ważna jest chęć bycia lepszym. Myślę, że tamta sytuacja dała jej do myślenia. Wytłumaczyłam dlaczego byłam pierwsza i dlaczego przegrana nie zawsze jest powodem do złości.

Takich sytuacji jest mnóstwo. Na co dzień spotykam się z nimi albo bezpośrednio albo jestem ich obserwatorem. Najgorsze chyba w tym wszystkim jest to, że ustępowanie z powodu bycia starszym czy darowanie młodszemu i przymknięcie na pewne sprawy oka wychodzi od nas, dorosłych. To my popełniamy tu błąd egzekwując od starszaka coś czego tak na prawdę robić nie musi. Bo zastanów się… gdybyś znalazła w sklepie ostatnią sztukę ulubionej szminki, która właśnie ci się skończyła, oddałabyś ją przy kasie koleżance, która również po nią przyszła tylko dlatego, że jest od Ciebie od dwa lata młodsza? 🙂

dziecko jej zdaniem psychologia rodzeństwo rodzicielstwo wychowanie

Zobacz rownież

O nas

Witaj na najpopularniejszym blogu rodzinnym na Lubelszczyźnie.
Nasz blog to lifestylowy blog rodziny wielodzietnej, która pewnego dnia postanowiła spełnić swoje marzenia a to miejsce ma być początkiem tej niesamowitej historii...
Witaj na blogu Ewy, Łukasza, Kingi, Weroniki i Dominiki - rodziny, która dzięki temu miejscu odkryła wspólne pasje i zainteresowania.