14/04/2018

Ewa

HT Houseboats- domy na wodzie czyli nasz rodzinny wypad nad morze + VIDEO

HT Houseboats- domy na wodzie czyli nasz rodzinny wypad nad morze + VIDEO

HT Houseboats czyli domy na wodzie w Mielnie to takie miejsce na mapie Polski, obok którego nie można przejść obojętnie. To miejsce, które wywołało na naszych kontach lawinę pytań o… wszystko!

Namiary, pomieszczenia, opłaty, jedzenie, atrakcje, wady, zalety- pytaliście dosłownie o każdy szczegół. Niestety nie byliśmy w stanie odpowiadać wam na bieżąco na wszystkie te wiadomości z tego względu, że zwyczajnie chcieliśmy cieszyć się tym wyjazdem. Staraliśmy się jednak na bieżąco relacjonować wam wszystko na Instagramie i Instastories tak abyście mogli zobaczyć jak najwięcej. Dziś, ruszamy z relacją z wyjazdu. Relacją z perspektywy zarówno pary jak i rodziców. Opiszemy wam dokładnie samo miejsce, opowiemy o zaletach, atrakcjach ale postaramy się również rozwiać wiele waszych wątpliwości. Ze względu na ilość pytań dotyczących tego miejsca zależy nam na obszernej, obiektywnej, szczerej relacji, w której opowiemy o zaletach i atrakcjach tego miejsca ale wspomnimy również o obawach jakie mogą pojawić się przed wyjazdem czy o rzeczach, których nam brakowało by na koniec ukazał wam się pełny obraz tego miejsca, który podpowie wam czy warto wybrać się do HT Houseboats- domków na wodzie.

Domy na wodzie, które odwiedziliśmy znajdują się w Mielnie praktycznie nad samym morzem! Uważam to za ogromną zaletę tego miejsca ponieważ jest to dodatkowa atrakcja i dodatkowa opcja na spędzenie świetnych chwil. Dodam, że do morza nie musicie jechać samochodem bo nam przejście nad morze z dzieciakami zajmowało maksymalnie 10 minut. Zanim więc zaczęła się nasza doba w domach postanowiliśmy odwiedzić morze. Dla wszystkich trzech dziewczyn było to pierwsze spotkanie z morzem. Emocje, radość, zdziwienie i zachwyt był nie do opisania. Tak się złożyło, że lepszej pogody nie mogliśmy sobie wymarzyć. Każdego dnia było ok. 24 stopni. Udało nam się więc zamoczyć stopy i poszaleć w niezwykle ciepłym jak na tą porę roku piasku. Dziewczyny szalały a Dominika nie dawała oderwać się od piachu. Na koniec zrobiła więc aferę na całą plażę 🙂

Doba w domkach zaczynała się nam o godzinie 16 a kończyła o 11. Już na wjeździe wszystko wygląda bardzo atrakcyjnie i zachęcająco. Od razu znajdziecie mapkę oraz drogowskazy do konkretnych atrakcji. Do dyspozycji macie pontony, place zabaw, sezonowy basen, rowery i tandemy, kajaki, boisko wielofunkcyjne, park linowy, gry planszowe… Możecie również wypożyczyć grilla albo skorzystać z wyznaczonego miejsca na ognisko. W recepcji znajdziecie również mnóstwo gier planszowych- każdą możecie wypożyczyć do swojego domku. Listę atrakcji podsyłam TUTAJ

Jeśli chodzi o same domki macie ich do wyboru 10. Domki mają różne powierzchnie i różne atrakcje. Dodatkowo znajdziecie tam saunę na wodzie, z której możecie skorzystać podczas swojego wyjazdu- wygląda obłędnie! Nam niestety nie udało się tego zrobić ze względu na dzieciaki. Tu znajdziecie link do całej ofert domków- TUTAJ domki.

Pierwsze wrażenie po zobaczeniu domków jest nie do opisania! Do domków prowadzi specjalny pomost. Domy lekko kołyszą się na wodzie. Obok nich stoją motorówki a same widoki zapierają dech w piersiach. Tak to sobie wyobrażałam! Widok natychmiastowo wynagrodził nam ponad 720 kilometrową podróż…

Nieźle, co? 🙂

Nasz domek to domek HT4. Dom dla 6 osób- z 3 sypialniami, kuchnią, salonem, prysznicem i wc. Do tego pływający taras i kominek, który robił obłędny klimat (już teraz na 100% wiem, że w swoim domku kominek to rzecz niezbędna). Domek odpowiadał nam w 100%. Dziewczyny miały swoje sypialnie a my spaliśmy z malutką w salonie. Od razu zaznaczę, że w recepcji możecie wypożyczyć łóżeczko, krzesełko czy basenik do wykąpania maluszka. My skorzystaliśmy ze wszystkich tych opcji.

Kuchnia jest wyposażona dosłownie we wszystko! Macie w niej wszystkie niezbędne do gotowania rzeczy, mikrofalę, ekspres do kawy, sztućce, talerze, misy, miski i miseczki. Do tego szklanki, kubki, kieliszki- niczego nam nie brakowało. W lodówce znajdziecie również schłodzone piwko :). Przy kuchni znajdował się natomiast duży stół i miejsce dla każdego.

Do dyspozycji macie również żelazko, deskę do prasowania, suszarkę na pranie, suszarkę do włosów, telewizor czy rzutki. Super atrakcją jest również hamak, w którym nasze dziewczyny szalały do woli.

Prysznic w domku jest mega duży dlatego kąpiel dzieciaków to była sama przyjemność.

Nasze sypialnie były dla nas wręcz idealne- całe pomieszczenie wypełniało łóżko dlatego nawet przez chwilę nie musicie martwić się o to, że dziecko może w nocy z niego spaść- nie ma takiej opcji.

Czego brakowało nam w naszym domku? Znalazły się i takie rzeczy. Brakowało nam jednej, dużej szafy, która znalazłaby się w salonie. Niestety miejsce na rzeczy czy ubrania były wyłącznie w sypialniach. Była też jedna rzecz, która nam przeszkadzała- oświetlenie. Było bardzo intensywne. Brakowało nam światła, które da nam klimat wieczorkiem. Ani w sypialniach ani w salonie nie było takiej lampki nocnej. Myślę, że to rzecz obowiązkowa.

Ogromne przeszklenia miały swój jedyny w swoim rodzaju urok. Poranki były niesamowite. Wschody słońca, które oglądaliśmy prosto z łóżka były dla nas cudownym przeżyciem. Gorąca kawa wypita w łóżku z takim widokiem- bezcenne!

Teraz kilka słów o posiłkach. Piękną tradycją i wspaniałym pomysłem są śniadania. Są one przynoszone w godzinach 9-9.30. Śniadanie zostawione jest dyskretnie każdego poranka na waszych tarasach. Pod swoim domkiem znajdujecie więc ogrooooomny kosz pełen niespodzianek. Musimy przyznać, że śniadania są bardzo wyszukane, bardzo duże i zbilansowane. W takim koszu każdy znajdzie coś dla siebie. Od słodkiego po całkiem słone. Nie da się ukryć, że po takim śniadaniu zostaje połowa rzeczy. Zawsze możecie je oddać ale świetnym pomysłem jest wstawienie tych rzeczy i zostawienie ich np. na kolację.

Niestety w ofercie są właśnie tylko te śniadania. I nie chodzi tu o cenę bo myślę, że większość chętnie dopłaciłaby za możliwość zjedzenia obiadu czy kolacji. Jeśli chodzi o ostatni posiłek to nie ma problemu bo tak jak wam napisałam ze śniadania zostaje całe mnóstwo rzeczy. Bardziej myślę tu o obiadach, których jednak nam jako rodzinie brakowało. Oczywiście opcja gotowania jest jak najbardziej możliwa ale heloł! komu w takim miejscu chcę się pichcić? Tym bardziej kiedy przyjeżdża na dwie doby. Bardzo brakowało nam więc jakiejś restauracji na terenie obiektu.

I ktoś może krzyknąć- zawsze można wyjść coś zjeść dalej! A no niestety 🙂 Mimo, że w planach mieliśmy zjeść pyszną, nadmorską rybkę na mieście takiej opcji nie było. Wyobraźcie sobie, że byliśmy w samym centrum takich atrakcji na mieście ale wszystko, dosłownie wszystko było pozamykane. Na restaurację poza sezonem nie ma więc co liczyć. Mielno okazało się miasteczkiem widmo. Na większości posesjach trwały wyłącznie prace przygotowujące dane obiekty do sezonu. Poratowaliśmy się więc Biedrą 🙂

Rewelacyjną niespodzianką jest również przyniesione w pierwszy wieczór domowe ciasto i butelka wina. Lampka wina wypita na tarasie późnym wieczorem kiedy słychać było już tylko wyjątkowo klimatyczną ciszę była dla nas mega relaksująca.

Na koniec największa chyba atrakcja dziewczyn! Bałam się jak cholera ale kiedy zapytałam Kingi co podobało jej się z wyjazdu najbardziej a ona wykrzyczała, że motorówa wiedziałam, że przeżyły coś wyjątkowego. Tata dzielnie czuwał nad dziewczynami a one w totalnej euforii, szoku i emocjach siedziały grzecznie i przyglądały się widokom. Wcale nie chciały wysiadać z pontonu 🙂

Pożegnanie z domkami na wodzie to również pożegnanie z morzem. Nie obyło się bez ostatniego spaceru nad naszą piękną wodę.

CZY WARTO?

Oczywiście! Domy na wodzie zrobiły na nas ogromne wrażenie. Kibicuję takim pomysłom i podziwiam pomysłodawców bijąc im brawa za inicjatywę. Cieszę się, że mamy w Polsce takie miejsca. Miejsca wyjątkowe, niepowtarzalne… miejsca inne od wszystkich. Cieszę się, że mogliśmy sami przeżyć tak wspaniałe chwile nad morzem, że mogliśmy pokazać dzieciom domy na wodzie- coś, co budziło w nich tyle emocji i tyle pytań.

CZY TAM JEST BEZPIECZNIE?

My wybraliśmy się z dzieciakami i ani trochę tego nie żałujemy. W pamięci mamy zapisane cudowne chwile choć… momentami nie było łatwo. Samo pokonanie ponad 1500 kilometrów z trójką dzieci było dla nas ogromnym wyzwaniem. Nie zapominajmy również o tym, że domy te jak sama nazwa wskazuje znajdują się na wodzie- przy trójce małych dzieci trzeba mieć jednak oczy szeroko otwarte. Otwarty taras, wejście, które trzeba ZAWSZE zamknąć, pomost, który nie ma barierek, w sumie mógłby- myślę nawet o dorosłych, którzy wypiją jednego drinka za dużo hehe. Tego wszystkiego trzeba być bardzo świadomym. My widzieliśmy na co się piszemy i świadomie wybraliśmy to miejsce. Nie żałujemy i zdecydowanie powtórzylibyśmy takie wypad. Miejsce jest jak ze snu!

KTO BĘDZIE NAJBARDZIEJ ZADOWOLONY?

Pomimo tego, że uważam, że rodziny wspaniale odnajdą się w takim miejscu myślę, że domy na wodzie to I D E A L N A propozycja dla PAR! Woda, szum fal, lekko bujający się domek, wspaniałe jezioro, kominek i sam niepowtarzalny klimat tego miejsca jest nie do opisania. Romantyczne wieczory przy kominku z lampką wina i widokiem na wodę przy ukochanej osobie.. nic więcej do szczęścia nie trzeba, gwarantuję!

DROGO, TANIO?

Zadaliście mnóstwo pytań o cenę. Cennik wynajmu danego domku znajdziecie oczywiście na stronie HT Houseboats- TUTAJ.

Nie jestem w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie tak jak nie jestem w stanie zaglądać nikomu do portfela. Każdy musi ocenić to sam. Domy na wodzie uważam za luksusowy obiekt a za luksus trzeba zapłacić. Nie możemy zapominać o kosztach właściciela. Utrzymanie takich domków, utrzymanie obiektu i jego poziomu na pewno kosztuje. To nie hotel z widokiem na bloki.

A tu podsumowanie naszego wyjazdu i wszystkich pięknych emocji z nim związanych 🙂

Na koniec zostawiam wam namiary na domy na wodzie:

HT Houseboats

dla rodzin domki na wodzie fajne miejsca ht houseboats ht houseboats domki na wodzie podróże Polska rodzice w sieci podróżują

Zobacz również

O nas

Witaj na najpopularniejszym blogu rodzinnym na Lubelszczyźnie.
Nasz blog to lifestylowy blog rodziny wielodzietnej, która pewnego dnia postanowiła spełnić swoje marzenia a to miejsce ma być początkiem tej niesamowitej historii...
Witaj na blogu Ewy, Łukasza, Kingi, Weroniki i Dominiki - rodziny, która dzięki temu miejscu odkryła wspólne pasje i zainteresowania.

Scroll Up