WŁOSKA PORAŻKA CZYLI W ŻYCIU NIE MA NIC PEWNEGO…

Jak już większość z Was pewnie wie jestem fanem piłki nożnej kocham ją oglądać ale i od czasu do czasu pogrywam, choć ostatnio wciąż na to brakuje czasu. Jak każdy zapaleniec sportowy śledzę mecze, sprawdzam wyniki, chcę być na bieżąco z informacjami. I jak każdy fan piłki oczywiście nie mogłem przegapić takiego wydarzenia jak eliminacje do Mistrzostw Świata…

Wczorajszy barażowy mecz Włochy – Szwecja przyniósł wiele emocji. W pierwszym meczu Szwedzi niespodziewanie wygrali 1:0 ale już w rewanżu we Włoszech miało być inaczej. Włosi mieli zdeklasować rywala i przypieczętować swój awans. Od pierwszego gwizdka Włosi ruszyli do ataku, z każda minutą nabierali rozpędu.. Wydawało się, że strzelenie przez nich bramki to tylko kwestia czasu. Minuta po minucie upływał mecz…Mimo, że w końcowych minutach Włosi coraz bardziej desperacko atakowali to nie przynosiło to zamierzonego efektu. Koniec końców usłyszeliśmy końcowy gwizdek. W tym momencie napisały się kolejne kartki historii piłki nożnej! Włosi nie jadą na mundial! Po raz pierwszy od 1958 roku… Stało się zatem coś, czego nikt się nie spodziewał, czego nikt nawet nie brał pod uwagę. Dla Włochów jest to klęska, totalna porażka, szok i niedowierzanie. Przecież to kraj, który piłką żyje! Najsmutniejszy był chyba widok płaczącego Buffona- bramkarza Włochów, który miał pobić rekord i zaliczyć występ w siódmym mundialu. Wyobraźcie sobie jaka to musiała być dla niego porażka! Widok prawie czterdziestoletniego faceta płaczącego jak małe dziecko przed kamerami, przed milionami widzów, naprawdę poruszał…

Ten oto przypadek pokazał, że w życiu nie ma nic pewnego. I ten oto przypadek stał się właśnie impulsem do napisania tego wpisu…

Jako fan piłki nożnej sporo myślałem o tym wydarzeniu. Długo rozmawiałem z innymi, czytałem te wszystkie artykuły, komentarze…Doszedłem też do wniosku, że w życiu często popełniamy dokładnie ten sam błąd co Włosi. Myślimy, że nam się coś należy. Jesteśmy czegoś pewni, o czymś przekonani. Wierzymy, że po latach nikt nam niczego nie odbierze. Czasem nawet myślimy, że o pewne rzeczy nie musimy się już starać bo one były, są a więc i będą. Nie doceniamy tego co mamy, co zdobyliśmy, co osiągnęliśmy. Często stoimy przez to w miejscu, spoczywamy na laurach. Bardzo często taka postawa będzie dla nas przekleństwem. Bo ona zawsze będzie miała swoje konsekwencje. Zawsze będzie pociągała za sobą skutki. Niekoniecznie dobre i pozytywne.

Spójrzmy choćby na małżeństwa. Spotykamy na swojej drodze kogoś z kim chcemy dzielić całe dalsze życie. Zakochujemy się, zabiegamy o tą osobę, wciąż się o nią staramy. Budujemy w końcu relacje, na której nam zależy. Coś, co chcemy aby zaowocowało w przyszłości. Chcąc zdobyć to o czym marzymy staramy się co raz bardziej. Wtedy potrafimy, wtedy nam się chce. Kiedy już to mamy zatrzymujemy się, przestajemy się już starać. Po 5 czy 10 latach małżeństwa wydaje nam się, że nic się nie zmieni. Będzie tak zawsze. Jesteśmy przekonani, że nikt tam tego nie odbierze. Więc po co się starać skoro i tak ze sobą będziemy? Małżeństwo przeradza się w nudę a nuda nikogo nie uszczęśliwia. Wtedy zaczynamy na nowo szukać tej ekscytacji, tego celu, tego marzenia, o które kiedyś tak bardzo potrafiliśmy zawalczyć. Kiedy ono się pojawia zostawiamy za sobą to co było, to co już nam się znudziło. Przestajemy już walczyć o to o co tylko na pozór już walczyć nie musieliśmy. Wolimy pójść łatwiejszą drogą. Na nowo poczuć te emocje… Tracimy nasze poprzednie marzenie szukając tego samego tylko gdzie indziej. Tylko, że ono także upadnie. Ono też się kiedyś skończy. Bo bez stałej pielęgnacji związku bez ciągłych starań, bez tego zaskoczenia drugiej osoby nie będzie nigdy tak jak sobie wymarzyliśmy. Nuda będzie goniła nudę. Nie tędy więc droga.

Inni zaś przekonani są, że dziecko będzie dla nich gwarancją stałego związku. Nie, nigdy. Bo dziecko nigdy nie wypełni miejsca tego uczucia przeznaczonego wyłącznie dla dwojga ludzi. Ono da wam cudowne emocje, cudowne chwile, wspaniałe przeżycia ale to zupełnie inny wymiar miłości. O ten także trzeba się starać ale w zupełnie inny sposób.

Paradoksalnie im większy staż bycia razem tym bardziej musimy się starać. Musimy zwalczać tą wkradającą się w nasze życie nudę, rutynę. Musimy wciąż uczyć się zaskakiwać drugą osobę. Wciąż ją inspirować, motywować, wspierać. Nie robiąc nic i czekając na rozwój wydarzeń możemy ocknąć się jak Włosi! Mieć pretensje, że coś straciliśmy, coś nam zabrano… Nie! To my za słabo o to walczyliśmy!

Podobnie często dzieje się z życiem zawodowym. Im dłuższy staż pracy tym mniej się staramy. Ba! Pewne rzeczy nawet totalnie olewamy. Z czasem co raz mniej w nas młodzieńczej werwy i zapału. Bardzo często nie wyznaczamy więc już sobie nowych celów. Bo po co? Tak nam jest dobrze, wygodnie. Za mało wierzymy w siebie. Zbyt często zapominamy o swoich zainteresowaniach, pasjach, które kiedyś chciało nam się rozwijać. Zadowalamy się więc czymś co tylko na pozór jest w miarę satysfakcjonujące. I wtedy ani nie jesteśmy dobrymi pracownikami ani spełnionymi ludźmi, w których kiedyś drzemała chęć zdobycia świata a dziś walczą tylko o przetrwanie. Bez chęci, zaangażowania, motywacji, bez wyznaczonego celu jesteśmy słabi. Jesteśmy co raz gorsi. Na nasze miejsce w każdej chwili może pojawić się ktoś komu będzie się CHCIAŁO. Chciało starać, chciało zgłębiać wiedzę, wciąż się rozwijać, wyznaczać nowe cele, marzenia. Ktoś kto postawi tą poprzeczkę wyżej.

Widzisz, na każdej płaszczyźnie taką porażkę można ponieść, na każdej spotkać przeszkody. Na każdej nie ma nic pewnego. I to nie jest tak, że ja tych błędów nie popełniam. Nie jest tak, że zawsze o tym pamiętam. Wręcz przeciwnie. Sam bardzo często zapominam o tym staraniu, o tej ciekawości, zaskoczeniu, docenieniu pewnych spraw. Ale zawsze kiedy nadarzy się okazja warto sobie o tym przypomnieć. Tak jak ja dziś przypominam o tym wszystkim wam tak już dziś jestem pewien, że za jakiś czas sam tego przypomnienia będę potrzebował. Nie jesteśmy idealni. Nikt nie jest. Pamiętajmy jednak, że to co udało nam się osiągnąć do tej pory wymaga pielęgnacji. Życie lubi zaskakiwać i nie raz to już pokazało. Doceńmy to co mamy. Pamiętajmy drogę jaką przeszliśmy aby być w tym miejscu gdzie jesteśmy ale zawsze miejmy świadomość jak długa jest ona jeszcze przed nami. Uwierz mi, prędzej czy później, zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym może znaleźć się ktoś, kto chętnie Cię zastąpi, stanie na Twoim miejscu… Tego chcesz? Walczmy o to co dla nas ważne- zawsze, wszędzie i do końca! Tylko od Ciebie zależny czy zwyciężysz ten mecz zwany życiem!

  • Zwłaszcza w sporcie nie ma niczego pewnego. Tyle zaskoczeń czeka na nas przy okazji każdej imprezy sportowej…

  • Trochę ton jak na szkoleniu coachingowym, ale ogólne przesłanie prawdziwe. 🙂 Jak się nie staramy, to nic nie przyjdzie samo. W moim otoczeniu jest sporo par rozwiedzionych – z dziećmi i bez dzieci. Tak jak mówisz – dzieci nie dają gwarancji na nic, nie są magicznym scalającycm cementem. Żeby małżeństwo było razem potrzeba starania dwojga. A w zabieganiu, tej gonitwie często o tym zapominamy.