RECENZJA KSIĄŻKI „DYLEMATY TATY” PIOTRA KRUPY + KONKURS!

Dziś kilka słów na temat książki, która jakiś czas temu trafiła w moje ręce. Nie chciałbym żeby była to długa, nudna recenzja książki, na którą nikt nie ma ani ochoty ani czasu ale konkrety, które my faceci lubimy i stosujemy.

Pod lupę idzie książka „Dylematy Taty” czyli subiektywny poradnik rodzica autorstwa Piotra Krupy.

Kilka konkretów:

O CZYM JEST KSIĄŻKA?

Dylematy taty to zbiór ok. 30 felietonów na temat tacierzyństwa pisanych z przymrużeniem oka przez świeżo upieczonego ojca. Przyznam szczerze, że wcześniej nie słyszałem o książce a kiedy już dostała się w moje ręce, pomyślałem, że to kolejny, cudowny poradnik ze złotymi radami jak być cudownym rodzicem. Myliłem się. Z poradnikiem ma moim zdaniem mało wspólnego. Czytając książkę czułem się jakbym rozmawiał z kumplem, z którym rozumiem się bez słów. Piotr porusza tematy związane z codziennością rodzica, codziennością młodego, niedoświadczonego, momentami przerażonego ojca. Prezentuje tacierzyństwo ze wszystkimi jego wadami i zaletami. Nie omija gorszych momentów, dylematów, problemów. Wręcz przeciwnie- przygląda się im bliżej. Bardzo często pokazuje jak rzeczywistość przerasta oczekiwania i wyobrażenia przyszłego taty na temat ojcostwa a także pokazuje jak jego rola zmienia się i nabiera na wartości w obecnych czasach.

DLA KOGO?

Sama nazwa wskazywałaby zdecydowanie na ojców ale moim zdaniem to świetna propozycja również dla młodych, przyszłych mam, które dzięki tej książce będą mogły bardziej zrozumieć zakłopotanie czy obawy swojego partnera. Bez wątpienia jednak jest to świetna opcja dla każdego przyszłego czy świeżo upieczonego taty.

DLACZEGO POLECAM?

Ta książka uświadomiła mi, że moje problemy i obawy dotyczące ojcostwa to takie same problemy, z którymi boryka się większość. Piotr pisze prostym, świetnym językiem, który sprawia, że dystans między czytelnikiem a autorem nie istnieje. Bardzo często humorystycznie opisuje sytuacje z życia wzięte, obraca nasze niepowodzenia w żart. Cała książka przygotowuje nas na przyjście malucha na świat, pokazuje jak może wyglądać rzeczywistość, która niewiele ma wspólnego z naszymi wyobrażeniami. Przestrzega przed zderzeniem się z nią. Mimo to nie straszy, wręcz przeciwnie. Pokazuje, że ojcostwo to wyzwanie ale i przygoda życia a sama styczność z nią jest już największym szczęściem, samym w sobie.

DYLEMATY TATY- PIOTR KRUPA

Wydawnictwo- Wiedza Powszechna

A teraz niespodzianka dla was- KONKURS, w którym udział mogą brać zarówno przyszli jak i obecni ojcowie ale również kobiety, które tym sposobem mogą sprawić przyszłym tatusiom wiele radości i zabawy:

KONKURS:

  1. Zadanie konkursowe:  Odpowiedz na pytanie: CZEGO PRZYSZŁE MAMY/OJCOWIE BOJĄ SIĘ TWOIM ZDANIEM NAJBARDZIEJ ? ( możesz opowiedzieć na swoim przykładzie)
  2. Komentarze z odpowiedzią zostawiamy pod tym wpisem.
  3. Konkurs trwa od 13.02 do 19.02.2017.
  4. Wygrywają 3 osoby, 3 najciekawsze odpowiedzi.

POWODZENIA!

 

  • Ewa Szulc

    No cóż idę na pierwszy ogień 😁
    Jako, że mamy już trójkę dzieci powiedziałabym, że lekko odchowanych to spodziewamy się jeszcze jednego dzieciątka – chyba jednego😌 .
    Gdy oznajmiłam mężowi tą radosną nowinkę – spodziewałam się raczej słów super będzie jeszcze jeden tupot stóp albo niczym się nie przejmuj damy radę przecież Ci pomogę. Niestety pierwsze słowa ok super 😊 drugie już mnie zszokowały ” No żonka pamiętaj twoje trzy pierwsze miesiące – ja się boję wykąpać, że coś mu zrobię, nie przewinę bo to kruszynka na spacer sam też nie pójdę bo jak zacznie płakać to co robić? To matka ma instynkt wie co mu potrzeba i dolega , i tak maleństwo potrzebuje bardziej matki.
    Jak dla mnie guzik prawda dzieciątko potrzebuje od małego ojca i matki to że popatrzy z 50m jak śpi nie da mu poczucia ojca. Wypomniałam dawne lata kiedy syn już teraz 8- letni był przewijany i kapany przez niego odpowiedź jest jedna wtedy byłem młody. Na wszystko jest jedno zdanie ” jak podrośnie” tylko jaką mam pewność że te 3 miesiące to ta granica, która przełamie lody do bycia ojcem w 100%?

  • Sandra

    Jest kilka takich rzeczy, których jako przyszła mama będę się obawiać. Cały czas się zastanawiam nad tym jak to jest możliwe, że kobiety są w stanie rozpoznać, że dzidziuś akurat w tym momencie jest głodny albo trzeba mu zmienić pieluszkę albo po prostu nie ma dzisiaj humoru. Pewnie nie raz będę się zastanawiać czy maluch nie jest za ciepło ubrany czy może nie jest mu zimno, mimo że mama dzieli się radami i zawsze jest pod ręką w razie pytań czy wątpliwości. Jednak najbardziej chyba będę się obawiać, że ktoś kiedyś zarzuci mi, że jestem czy byłam złą matką, że dzieci źle wychowałam mimo szczerych starań.

  • Agata Dziurda

    Czy sprostam/sprostamy.
    Tego chyba najbardziej boi sie kazdy z nas.
    Kazdy ma w glowie jakis plan, jakas wizje. Jednoczesnie zdajac sobie doskonale sprawe ze nie wszystko bedzie tak jak to sobie zaplanowalismy. I co wtedy? Jak byc dobrym rodzicem kiedy w kolo bombarduja nas rady typu zrob to a tego nie rob? Co wybrac? Co bedzie najlepsze? A jak w tym wszystkim zachowac wlasny rozum? Przyszly rodzic ma wiele rozterek i przed narodzinami potomka ale tez i po. Rodzic juz zawsze bedzie sie zastanawial czy dobrze robi, czy dobrze wychowuje, czy jego dziecko jest szczesliwe, czy czuje sie kochane.

  • Żaneta Bomba

    Też mamy ją, ale jakoś mąż nie skończył jej. Stwierdził, że jest zbyt przewidywalna.

  • Ciekawa pozycja książkowa. Muszę przyjrzeć się jej bliżej, a może sprawię mojemu mężowi prezent. Niech się chłopak przygotuje na pojawienie się drugiego dziecka w naszym domu.

  • Barbara Zubin

    Przyszli rodzice muszą zmierzyć się z wieloma obawami. Za każdym razem, gdy zostawaliśmy po raz kolejny rodzicami (mamy 3 dzieci) wiele obaw pojawiało się na nowo od samego początku. W różnej fazie życia dziecka (czy to prentalnej czy już po urodzeniu, kiedy mamy w domu malucha, potem przedszkolaka, ucznia) aktualne obawy zdają się być najważniejsze. U nas wraz z ogromną radością związną z poczęciem nowego życia przychodził strach o To bezbronne maleństwo… Pierwszą obawą i chyba tą najistotniejszą była ta o stan zdrowia dziecka. Czy urodzi się zdrowe? Czy wszystko będzie dobrze? Mimo, że nie mamy zbyt dużego wpływu na to, w jakim stanie się urodzi (poza tym, czym możemy się przyczynić do tego, by wszystko było dobrze: odrzucenie używek, regularne wizyty u lekarza, branie witamin, odpowiednia dieta itp.) obawy o jego stan zdrowia począwszy od ciąży przez całe życie są tymi, które nieustannie zaprzątają nasze głowy. Kolejnym strachem już po urodzeniu jest obawa o to, czy sobie poradzimy z tymi wszystkimi obowiązkami, czy damy radę sprostać temu wszystkiemu, z czym wiąże się bycie rodzicem. Jak wychowamy nasze dzieci, czy wyrosną na dobrych ludzi? Te obawy w naszym dotychczasowym byciu rodzicami były najistotniejszymi ( biorąc pod uwagę fakt, że każde z naszej 3 dzieci ma pewne problemy zdrowotne, strach o ich zdrowie nieustannie nam towarzyszy). Życie rodziców przeplatane jest też na zmianę różnymi mniejszymi obawami: choćby tymi o finansowe zabezpieczenie naszych pociech czy bardzo istotny w przypadku kobiet strach o utrzymanie swojej pracy po powrocie z urlopu macierzyńskiego/wychowawczego. Właśnie ten ostatni bardzo mocno towarzyszy mi, gdyż we wrześniu tego roku mam zamiar wrócić do pracy po wychowawczym. Pomimo tych wielu obaw bycie rodzicem jest najwspanialszą rzeczą, która może nas spotkać w naszym życiu. To dzieci nadają jemu ogromny sens i radość każdego dnia!!! 🙂

  • Ha! Nasuwa mi się dylemat mojego M. 🙂 Podejrzewałam, że jestem w trzeciej ciąży i zapytałam Go co o tym myśli…Oczekiwałam strachu w oczach, jak się zorganizujemy, poradzimy itp. A On na to „to jak my się pomieścimy w samochodzie z trzema fotelikami? Trzeba będzie samochód wymienić! :)” Męskie myślenie, jak dziecko, jak kolejne dziecko 🙂 To są Kochana dylematy Taty 🙂 Pozdrawiamy

  • Anna Ka

    Czego się boję? Że zawiodę… wiem jaką mamą chciałabym być (2 miesiące do terminu) i im bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że taka matka byłaby na prawdę super, tym bardziej wydaje mi się, że polegnę. I zastanawiam się jak to robili moi Rodzice. Jak udało im się mnie uchronić przed wieloma rzeczami, stworzyć wspaniałe dzieciństwo i dobry start w przyszłość i przy tym wszystkim nie zwariować?!! Przynajmniej ja nie widzę oznak szalenstwa. 😉