15/10/2016

Ewa

GRAMY W JEDNEJ DRUŻYNIE dlatego nie mamy problemu „gorszego” rodzica.

GRAMY W JEDNEJ DRUŻYNIE dlatego nie mamy problemu „gorszego” rodzica.

Dziś trochę w temacie „gorszego” rodzica. Gorszej mamy, gorszego taty, tego, który nie pozwala i tego, który się jednak na coś godzi. My zdecydowanie gramy w jeden drużynie dlatego ten problem na chwilę obecną nas zupełnie nie dotyczy. Na szczęście. A dlaczego, sami zobaczcie…

Ile razy w swoim życiu słyszałaś, że jesteś złą mamą? No może już nie taką złą ale na pewno- gorszą. Bo tata jednak pozwolił na coś, czego ty wcześniej zabroniłaś. A tobie? Ile razy dziecko powiedziało, że nie jesteś fajnym rodzicem i ostentacyjnie poszło z tym samym pytaniem do mamy? Sytuacja znana zapewne większości.

U mnie w domu było raczej tak, że to tata był tym gorszym a mama z racji tego, że umiała przymknąć oko na pewne sprawy, tą do której się szło o coś prosić. Kiedy nie mieliśmy jeszcze dzieci bacznie obserwowałam więc jedną z par z mojej rodziny. Zawsze zgodni, uśmiechnięci, kochający. Kiedy dochodziło do spięć rodzice twardo stali za sobą murem. Dzieci nie miały szans nic ugrać. To zawsze dawało mi do myślenia. Wtedy też postanowiłam, że kiedy pojawią się u nas dzieciaki, chcę postępować tak samo. Tak samo, czyli jak?

A no tak, że ci rodzice zawsze bronili siebie nawzajem. Siebie, swoich racji, postanowień, zakazów, nakazów i ustaleń. Nigdy nie podważali swoich wypowiedzi przy dzieciach nawet jeśli jedno faktycznie myślało trochę inaczej. Jeśli coś już zostało powiedziane, coś zakazane, coś ustalone tak musiało zostać. Dzieci nie mogły podratować się drugim rodzicem bo wiedziały, że oboje, zgodnie twierdzą tak samo i u żadnego nic nie wywalczą.

Postanowiliśmy tą zasadę wprowadzić u siebie. Muszę przyznać, że sprawdza się fantastycznie. I nie jest tak, że zawsze się zgadzamy ze sobą. Nigdy jednak nie kwestionujemy swoich wypowiedzi przy dzieciach. Każde niedogadanie, każde odmienne zdanie rozważamy poza obszarem dzieci. Wtedy ewentualnie dochodzimy do jakiś kompromisów, z którymi idziemy do dziewczynek. Nie ma walki, nie ma krzyków „a mama to pozwoliła”, „a tata powiedział, że…”. Dzięki temu nie ma też kłótni między nami o tego typu sprawy. Zawsze czujemy swoje wsparcie i poparcie.

Jasne, zdarza się, że ktoś powie coś za szybko. Któreś się na coś zgodzi zanim ustali to z drugim rodzicem. Są to jednak mocno błahe sprawy. Zazwyczaj w tyle głowy zawsze mamy gdzieś tą zasadę, której chcemy się trzymać. Tej, która wiele spraw nam ułatwia, pomaga.

Tak, teraz jest nam na pewno łatwiej i prościej z racji tego, że sprawa głównie dotyczy naszej 4 letniej Kingi a samo pozwalanie na coś nie dotyczy mocno poważnych czy znaczących i mających wpływ na życie spraw. Gorzej będzie jak dziewczynki będą już nastolatkami, każda będzie miała swoje zdanie i swoje sposoby na podejście rodzica 🙂 ALE jeśli taką zasadę stosować będziemy „od zawsze” nam będzie łatwiej ją egzekwować a dzieci zwyczajnie się do niej przyzwyczają bo innej opcji już nie będzie.

A u was jak z tym jest? Macie problem „gorszego” rodzica bo jeden twardo trzyma się swoich zasad a drugi przymyka oko na pewne z nich? Kwestionujecie swoje wypowiedzi? Zaliczacie się do tych lepszych czy gorszych? Dajcie koniecznie znać.

dsc_0317

dsc_0333

 

 

być rodzicem rodzicielstwo rodzina zasady związek

Zobacz rownież

O nas

Witaj na najpopularniejszym blogu rodzinnym na Lubelszczyźnie.
Nasz blog to lifestylowy blog rodziny wielodzietnej, która pewnego dnia postanowiła spełnić swoje marzenia a to miejsce ma być początkiem tej niesamowitej historii...
Witaj na blogu Ewy, Łukasza, Kingi, Weroniki i Dominiki - rodziny, która dzięki temu miejscu odkryła wspólne pasje i zainteresowania.

Scroll Up