10/10/2017

Łukasz

NIE JESTEŚ BOHATEREM TYLKO DLATEGO, ŻE UCZESTNICZYSZ W ŻYCIU SWOICH DZIECI

NIE JESTEŚ BOHATEREM TYLKO DLATEGO, ŻE UCZESTNICZYSZ W ŻYCIU SWOICH DZIECI

Dziś będzie o moim bohaterstwie. Podobno nierzadko nim jestem. Ojciec bohater, Supertata…Serio? Mam się nim czuć tylko dlatego, że uczestniczę w życiu swoich córek?

Praca na etacie i praca nad blogiem zabiera mi dużo czasu dlatego każdą wolną chwilę staram się poświęcić dzieciom i rodzinie. Mój dzień wolny od pracy to zawsze dzień spędzony razem. Czasami dzieje się coś extra… Wiecie, jakiś wyjazd, wypad do kina, bawialni czy takie tam. Zazwyczaj jednak jest tak, że wygrywa codzienność. W dzień wolny trzeba pozałatwiać sprawy urzędowe, pokazać się na budowie, zrobić zakupy, zahaczyć o plac zabaw, odebrać Kingę z przedszkola czy zająć się zwyczajnie dziewczynami żeby Ewa też mogła spędzić ten czas inaczej niż zwykle.

W dobie tych zaganianych czasów każda chwila spędzona razem daje nam mnóstwo radości. Przynajmniej ja to tak rozumiem. Bo każde takie wyjście, które nie jest super wycieczką czy wypasionymi wakacjami też może być fajne, też może być super przygodą, z której możemy czerpać radość. Wtedy jest czas na bycie razem, czas na wygłupy, szaleństwa, wspólne czytanie, skakanie na trampolinie i paplanie się w kałużach. Na tyle ile możemy staramy się urozmaicać dzieciom takie dni. Moje dni wolne od pracy na etacie staramy się zawsze spędzać intensywnie robiąc na przykład ze zwyczajnego sprzątania domu mega frajdę. Nie zawsze stać nas na inne rozrywki. Budowa domu to również wyrzeczenia. Ale dziś nie o tym…

W takie właśnie dni czuję, że muszę dać z siebie więcej. Muszę dać swoim dzieciom siebie. Poświęcić im tyle czasu na ile mogę stawiając jednak na jego jakość. Zwykłe spacery zamieniam w przygodę, wyjście do urzędu, sklepu czy na działkę również. Ma być śmiesznie, rodzinnie, wyjątkowo. I o takich właśnie momentach chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć bo podczas właśnie takich wypadów zauważyłem bardzo dziwną rzecz. Przyjemną, nie powiem, że nie. Bo kto nie lubi być chwalony, doceniony, zauważony ale dziwną.

I nie zdarzyła mi się ona ani raz, ani dwa. Mało tego, mogę śmiało powiedzieć, że spotykam się z nią praktycznie przy każdej sytuacji kiedy wychodzę z dzieciakami poza dom. Wtedy kiedy idę po Kingę do przedszkola pchając wózek przed sobą a obok biegnie Werka, wtedy kiedy robię z całą brygadą zakupy na targu czy w galerii, wtedy kiedy wchodzę z dziewczynami do urzędu bo muszę podpisać masę papierów związanych z budową.. nawet wtedy kiedy idę z całą trójką na plac zabaw.

Kurczę, ludzie się na mnie gapią! No przyglądają mi się na maxa! Patrzą, uśmiechają się, zaczepiają.. Bo jak to ojciec… z dziećmi… z dziewczynkami… trzema w dodatku?? O matko i jedno jeszcze takie malutkie, w wózeczku… Jak pan daje radę??? Może przepuścimy Pana w kolejce… Brawo, supertata! Podziwiamy!

Serio, jest mi miło, nawet bardzo! Ostatnio miałem mnóstwo takich uprzejmości. Ale nie trzeba mnie przepuszczać kiedy dziewczynki grzecznie stoją obok, nie trzeba mi pomagać wjechać po schodach wózkiem, dam radę, dziewczyny wejdą same….

A jak Panu maleństwo zacznie płakać?? To je uspokoję- powiedziałem, lekko się uśmiechając…

Gdybym miał się bać takich wyjść co jakiś czas, w te właśnie moje wolne od etatu dni to co miałaby powiedzieć ONA?? Moja żona, mama tych trzech dziewczynek, która taką rzeczywistość ma przecież codziennie! Ojcowie z dziećmi są zupełnie inaczej postrzegani niż nasze kobiety! Kobiety z tymi samymi dziećmi… z taką samą ilością tych dzieci… w takich samych warunkach, momentach, sytuacjach…

I dziwię się trochę bo to właśnie w oczach innych kobiet jestem wyjątkowy. Jestem tym bohaterem, supertatą… To one patrzą z podziwem. To gdzie ci faceci, gdzie ci ojcowie, którzy deklarowali się, że chcą nimi zostać?? Szkoda, że tego nie robili, nie robią czy nawet nie zamierzają robić. Szkoda, że taki widok jest tak rzadki, że spotyka się z takim zainteresowaniem i uznaniem. Serio, wychodząc z dziewczynkami czasem czuję się jak małpka w klatce, na którą każdy patrzy, którą każdy podziwia a potem jej klaszcze w ramach uznania za wykonane sztuczki.

Nie traktujmy ojców jak bohaterów, to jest nasz obowiązek. To nasz przywilej, to nasza przyjemność. Na to właśnie decydujemy się już wtedy kiedy pojawia się myśl o dziecku. Bierzemy za nie odpowiedzialność, decydujemy się uczestniczyć w jego życiu. Nie patrząc z ukrycia. Bo ojcem może nazwać się każdy ale BYCIE OJCEM to znaczy UCZESTNICZYĆ W ŻYCIU SWOICH DZIECI, każdego dnia, zawsze i wszędzie… Nie tylko wtedy kiedy najdzie Cię ochota. Nie wtedy kiedy znajdziesz na to chwilę…

jego zdaniem ojcostwo rodzicielstwo tata tatą być tatawsieci

Zobacz rownież

O nas

Witaj na najpopularniejszym blogu rodzinnym na Lubelszczyźnie.
Nasz blog to lifestylowy blog rodziny wielodzietnej, która pewnego dnia postanowiła spełnić swoje marzenia a to miejsce ma być początkiem tej niesamowitej historii...
Witaj na blogu Ewy, Łukasza, Kingi, Weroniki i Dominiki - rodziny, która dzięki temu miejscu odkryła wspólne pasje i zainteresowania.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Świetny tekst! I też zauważyłam podobną prawidłowość. Kiedy z dzieckiem pojawia się ojciec – jest traktowany jak jakiś Superman. A kiedy matka – to słyszy tylko tak zwane „dobre rady” ze strony otoczenia, a inne matki często próbują wbić jej szpilę. Niestety dawne wzorce i skostniale podziały ról w rodzinie ciągle pokutują.

  • Myślę, że dla dzieci dobry ojciec zawsze będzie bohaterem 🙂

    • Ale najpierw musi być własnie tym dobrym ojcem.. o tym właśnie ten wpis 🙂

  • tak piszesz prawdę tata taki nie powinien być czymś wyjątkowym… to powinna byc codzienność czas dla żony chwila oderwania nie dziwie sie że postrzegaja Cę jako bohatera bo jest niewielu tatusiów którzy własnie tak czynią brawo tylko zazdrościć takiego Taty i męża…

  • W sedno!! Na szczęście coraz więcej mężczyzn ma podobne podejście

  • Kiedyś taki tata był bohaterem, teraz chyba wreszcie wszyscy się nauczyli, że tatusiowie są inni, więcej czasu poświęcają rodzinie i bardzo im się to chwali! Tak powinno być 🙂

  • Ann

    Zgadzam się w 100%! Kiedy ja idę z moimi dwiema córkami na plac zabaw, na spacer czy do urzędu, nikt nie pławi się w zachwytach nad moim bohaterstwem. Kiedy wychodzi z nimi mój mąż, niemal biją mu brawo. Bardzo niesprawiedliwe.

  • Społeczeństwo jakoś tak inaczej patrzy na tatę „ooo, jaki dzielny!” „o, jak sobie świetnie radzi” jakby to był fenomen, że tata wyszedł z dziećmi, że spędza z nimi czas czy wspólnie wyszedł po zakupy.
    Przepięknie spuentowałeś temat i wielu, wielu ojców powinno tę puentę przeczytać.