06/10/2017

Ewa

MACIERZYŃSTWO? NIE DLA KAŻDEGO!

MACIERZYŃSTWO? NIE DLA KAŻDEGO!

Jesteśmy rodziną wielodzietną…. Kurczę, równie dobrze mogłabym to wykrzyczeć z dumą: JESTEŚMY RODZINĄ WIELODZIETNĄ! Taaak, jestem z tego dumna. Tak, przeżywam właśnie najlepszy etap swojego życia. Mam 31 lat, wspaniałego męża, trzy cudowne córki i psa… Do tego buduję dom (nie sama więc się buduje dom a tak na serio to świetna ekipa nam to robi), ogarniam bloga i mam mnóstwo marzeń, które na przekór wszystkiemu zamierzam spełnić. Jestem szczęśliwą żoną, mamą, kobietą. Nuda? A może wyidealizowany światek, którego nie ma? Bo jak? Trójka dzieci i własne marzenia? Przecież taka opcja nie istnieje! Bo macierzyństwo wszystko psuje.. Większości zabrania, blokuje, utrudnia, uniemożliwia…

Czy macierzyństwo jest więc dla każdego?

NIE!!! Do odpowiedzi na to pytanie skłoniła mnie historia kobiety, na którą trafiłam dziś rano. Kobieta z dwójką dzieci… dzieci, których sama nie chciała ale presja otoczenia tak mocno na niej wywierała wpływ, że jednak postanowiła je mieć.. W domu mąż… facet, który w jej życiu praktycznie nie istnieje. Nie pomaga, nie uczestniczy… Ba! Nawet się nim nie interesuje. Chciałaby od niego odejść ale nie ma nic… nie ma nic swojego, więc się boi. Jak sobie poradzi, jak się ogarnie… z dwójką dzieci do tego.

Czy jej współczuję?

Nie! Wkurza mnie, że zdecydowała się dać życie swoim dzieciom bo tak chciał KTOŚ, nie ona. Wkurza mnie bo jest z facetem, który ma ją gdzieś. Wkurza mnie, że wcześniej nie poznała go na tyle, żeby wiedzieć, że taki może właśnie okazać się w przyszłości. Wiem… ludzie się zmieniają.

Staram się na blogu nie poruszać kontrowersyjnych tematów, to nie moja bajka, nie moja misja. Ktoś może nawet powiedzieć, że nic mi do tego. Z drugiej jednak strony zbyt wielu ludzi ma w dupie to co dzieje się za drzwiami innych domów, tuż za rogiem.. a potem dziwią się, że tylu dzieciom dzieje się krzywda.. i mówią „ale to normalna rodzina była”… zresztą to temat na inny wpis bo dziś chcę czepić się innej kwestii.

Czy ta lub cała masa innych kobiet ma prawo do takiego wyboru? Czy każda kobieta musi być matką?

Absolutnie nie! Mało tego czasami lepiej żeby pewne kobiety nimi nie były…Na przykład takie własnie jak ta kobieta, o której wyżej pisałam. Nie chciała, nie czuła instynktu- serio, ja to rozumiem. Przecież nie każdy ten instynkt musi posiadać. Bo kogo taka kobieta chce tym faktem uszczęśliwić? Siebie na pewno nie, bo sama o tym mówi. Męża też nie bo przecież on ma to gdzieś. Dzieci? Czy dzieci niechciane mogą być szczęśliwe?

Takie kobiety, które tego macierzyństwa nie chcą mają do tego prawo. Bo czy taka matka, która zwyczajnie go nie chce musi je mieć?  Taka, która w trakcie ciąży krzywdzi je tak, że potem całe życie dziecko musi na tym cierpieć? Czy taka, która zaraz po porodzie wyrzuca swoje dziecko na śmieci powinna je mieć? Taka, która bije je, rzuca nim, podpala, pozwala je gwałcić MUSI JE MIEĆ? Nie… NIE!

Za dużo już takich historii, za dużo cierpienia niewinnych dzieci…

Dla kogo jest więc macierzyństwo? Dla kogo rodzicielstwo?

To nie jest tak, że powiem komuś ty bądź tą matką a ty nie… Nikt do tego nie ma prawa, ja też nie. Ale jak bym to widziała? Jak widzę to macierzyństwo? Jak widzę rodzicielstwo? Jak je sobie wyobrażam?

Chciałabym żeby dzieci rodziły się ludziom, którzy mocno się kochają. Chciałabym żeby były owocem cudownej miłości, uczucia jedynego w swoim rodzaju. Chciałabym aby były kochane, kochane tak mocno, że bardziej się już nie da… Chciałabym aby czuły w swoich domach miłość, wsparcie, miały cudowną opiekę. Chciałabym aby były CHCIANE, wyczekiwane, upragnione…Aby były największą niewiadomą a zaraz najlepszą przygodą życia rodziców. Chciałabym aby miały godne warunki życia, aby nie brakowało im niezbędnych uczuć, nie brakowało niezbędnych rzeczy do życia. Aby miały co zjeść, w co się ubrać…. Aby zawsze miały się do kogo przytulić, komu zwierzyć, wyżalić. Aby zawsze miały w swoich rodzicach oparcie, mogły im się wyżalić, poprosić o radę, pomoc. Aby miały dom, do którego zawsze mogą wrócić.

Chciałabym aby rodzice takiego dziecka mocno go wyczekiwali albo żeby był to dla nich cudowny dar od losu, wspaniała niespodzianka, wyjątkowa wiadomość. Chciałabym aby ciąża dawała mamie radość, budowała tą niesamowitą, jedyną w swoim rodzaju więź. Chciałabym aby macierzyństwo dawało mamie radość, siłę i cudowną energię. Chciałabym żeby taka kobieta zawsze miała wsparcie w swoim facecie. Aby zawsze mogła na niego liczyć. Chciałabym żeby żyła z kimś kogo kocha i od kogo to uczucie dostaje. Chciałabym aby macierzyństwo dodawało jej skrzydeł. Żeby ją rozwijało, motywowało. Chciałabym aby mimo wszystkich gorszych dni, które niewątpliwie staną na jej drodze macierzyństwa czuła się spełnioną i szczęśliwą mamą, partnerką, żoną, kobietą.

Czy w tych czasach to już tylko utopia, marzenie? 

Wierzę, że nie. Bo takie macierzyństwo właśnie przeżywam.

dzieci dziecko jej zdaniem macierzyństwo mama mamą być psychologia

Zobacz rownież

O nas

Witaj na najpopularniejszym blogu rodzinnym na Lubelszczyźnie.
Nasz blog to lifestylowy blog rodziny wielodzietnej, która pewnego dnia postanowiła spełnić swoje marzenia a to miejsce ma być początkiem tej niesamowitej historii...
Witaj na blogu Ewy, Łukasza, Kingi, Weroniki i Dominiki - rodziny, która dzięki temu miejscu odkryła wspólne pasje i zainteresowania.

Scroll Up