MACIERZYŃSTWO? NIE DLA KAŻDEGO!

Jesteśmy rodziną wielodzietną…. Kurczę, równie dobrze mogłabym to wykrzyczeć z dumą: JESTEŚMY RODZINĄ WIELODZIETNĄ! Taaak, jestem z tego dumna. Tak, przeżywam właśnie najlepszy etap swojego życia. Mam 31 lat, wspaniałego męża, trzy cudowne córki i psa… Do tego buduję dom (nie sama więc się buduje dom a tak na serio to świetna ekipa nam to robi), ogarniam bloga i mam mnóstwo marzeń, które na przekór wszystkiemu zamierzam spełnić. Jestem szczęśliwą żoną, mamą, kobietą. Nuda? A może wyidealizowany światek, którego nie ma? Bo jak? Trójka dzieci i własne marzenia? Przecież taka opcja nie istnieje! Bo macierzyństwo wszystko psuje.. Większości zabrania, blokuje, utrudnia, uniemożliwia…

Czy macierzyństwo jest więc dla każdego?

NIE!!! Do odpowiedzi na to pytanie skłoniła mnie historia kobiety, na którą trafiłam dziś rano. Kobieta z dwójką dzieci… dzieci, których sama nie chciała ale presja otoczenia tak mocno na niej wywierała wpływ, że jednak postanowiła je mieć.. W domu mąż… facet, który w jej życiu praktycznie nie istnieje. Nie pomaga, nie uczestniczy… Ba! Nawet się nim nie interesuje. Chciałaby od niego odejść ale nie ma nic… nie ma nic swojego, więc się boi. Jak sobie poradzi, jak się ogarnie… z dwójką dzieci do tego.

Czy jej współczuję?

Nie! Wkurza mnie, że zdecydowała się dać życie swoim dzieciom bo tak chciał KTOŚ, nie ona. Wkurza mnie bo jest z facetem, który ma ją gdzieś. Wkurza mnie, że wcześniej nie poznała go na tyle, żeby wiedzieć, że taki może właśnie okazać się w przyszłości. Wiem… ludzie się zmieniają.

Staram się na blogu nie poruszać kontrowersyjnych tematów, to nie moja bajka, nie moja misja. Ktoś może nawet powiedzieć, że nic mi do tego. Z drugiej jednak strony zbyt wielu ludzi ma w dupie to co dzieje się za drzwiami innych domów, tuż za rogiem.. a potem dziwią się, że tylu dzieciom dzieje się krzywda.. i mówią „ale to normalna rodzina była”… zresztą to temat na inny wpis bo dziś chcę czepić się innej kwestii.

Czy ta lub cała masa innych kobiet ma prawo do takiego wyboru? Czy każda kobieta musi być matką?

Absolutnie nie! Mało tego czasami lepiej żeby pewne kobiety nimi nie były…Na przykład takie własnie jak ta kobieta, o której wyżej pisałam. Nie chciała, nie czuła instynktu- serio, ja to rozumiem. Przecież nie każdy ten instynkt musi posiadać. Bo kogo taka kobieta chce tym faktem uszczęśliwić? Siebie na pewno nie, bo sama o tym mówi. Męża też nie bo przecież on ma to gdzieś. Dzieci? Czy dzieci niechciane mogą być szczęśliwe?

Takie kobiety, które tego macierzyństwa nie chcą mają do tego prawo. Bo czy taka matka, która zwyczajnie go nie chce musi je mieć?  Taka, która w trakcie ciąży krzywdzi je tak, że potem całe życie dziecko musi na tym cierpieć? Czy taka, która zaraz po porodzie wyrzuca swoje dziecko na śmieci powinna je mieć? Taka, która bije je, rzuca nim, podpala, pozwala je gwałcić MUSI JE MIEĆ? Nie… NIE!

Za dużo już takich historii, za dużo cierpienia niewinnych dzieci…

Dla kogo jest więc macierzyństwo? Dla kogo rodzicielstwo?

To nie jest tak, że powiem komuś ty bądź tą matką a ty nie… Nikt do tego nie ma prawa, ja też nie. Ale jak bym to widziała? Jak widzę to macierzyństwo? Jak widzę rodzicielstwo? Jak je sobie wyobrażam?

Chciałabym żeby dzieci rodziły się ludziom, którzy mocno się kochają. Chciałabym żeby były owocem cudownej miłości, uczucia jedynego w swoim rodzaju. Chciałabym aby były kochane, kochane tak mocno, że bardziej się już nie da… Chciałabym aby czuły w swoich domach miłość, wsparcie, miały cudowną opiekę. Chciałabym aby były CHCIANE, wyczekiwane, upragnione…Aby były największą niewiadomą a zaraz najlepszą przygodą życia rodziców. Chciałabym aby miały godne warunki życia, aby nie brakowało im niezbędnych uczuć, nie brakowało niezbędnych rzeczy do życia. Aby miały co zjeść, w co się ubrać…. Aby zawsze miały się do kogo przytulić, komu zwierzyć, wyżalić. Aby zawsze miały w swoich rodzicach oparcie, mogły im się wyżalić, poprosić o radę, pomoc. Aby miały dom, do którego zawsze mogą wrócić.

Chciałabym aby rodzice takiego dziecka mocno go wyczekiwali albo żeby był to dla nich cudowny dar od losu, wspaniała niespodzianka, wyjątkowa wiadomość. Chciałabym aby ciąża dawała mamie radość, budowała tą niesamowitą, jedyną w swoim rodzaju więź. Chciałabym aby macierzyństwo dawało mamie radość, siłę i cudowną energię. Chciałabym żeby taka kobieta zawsze miała wsparcie w swoim facecie. Aby zawsze mogła na niego liczyć. Chciałabym żeby żyła z kimś kogo kocha i od kogo to uczucie dostaje. Chciałabym aby macierzyństwo dodawało jej skrzydeł. Żeby ją rozwijało, motywowało. Chciałabym aby mimo wszystkich gorszych dni, które niewątpliwie staną na jej drodze macierzyństwa czuła się spełnioną i szczęśliwą mamą, partnerką, żoną, kobietą.

Czy w tych czasach to już tylko utopia, marzenie? 

Wierzę, że nie. Bo takie macierzyństwo właśnie przeżywam.

  • Czy temat kontrowersyjny? Nie wiem. Ale mnie wkurza ten nacisk społeczny że MUSISZ mieć dziecko. Przez wiele lat po ślubie słyszałam pytanie – kiedy dziecko. Im więcej ich słyszałam tym bardziej utrwalałam się w przekonaniu że nie chce mieć dzieci, że nie będę potrafiła kochać, wychować – urodzić.
    Kiedy skończyłam 30 lat los wystawił nas na próbę dał po to aby zaraz zabrać… To był ten moment gdy pokochałam to dziecko które mi odebrano, którego nie było mi dane poznać.
    Życie pokazało że na wszystko przyjdzie czas, odpowiednia pora – nigdy my kobiety nie powinnyśmy uginać się pod naciskiem innych.

    • Właśnie. Powiem szczerze, że u nas po ślubie była też mega presja. Każdy pytał kiedy, kiedy. Chociaż ja od zawsze czekałam na swoje dzieci jak twierdzę 🙂 Planowałam zawsze dwójkę. Po dwójce brakowało jednak jeszcze kolejnego 🙂 I tym sposobem jesteśmy w komplecie.
      bardzo Ci współczuję ale wierzę, że nic nie dzieje się bez sensu..
      Dziękuję za ten komentarz bo zgadzam się z nim w zupelności. Pozdrawiam serdecznie

  • Super z Was rodzinka, dowodzisz, że można wszystko ze sobą pogodzić 🙂

    Ta kobieta…..masz rację, ja też jej bym nie współczuła! Sama się na takie życie zgodziła!

    • Dziękujemy pięknie ! Miło nam to czytać 🙂
      Pozdrawiamy!

  • Macierzyństwo, rodzicielstwo nie jest dla każdego! Zdecydowanie i stanowczo, nie!
    Pamiętam, gdy media bombardowały nas przebiegiem poszukiwań małej Madzi z Sosnowca. Pamiętasz tą historię? Finalnie okazało się, że zamordowała ją jej matka. Dlaczego to wspominam? Bo w tamtym czasie ja kułam się 2x dziennie w brzuch żeby zostać mamą.
    To utopia, ale powinna być jakaś droga weryfikacji (psychologicznej?społecznej?) odsiewająca takie osoby jak w/w mama małej Madzi…

    • Aga dobrze pamiętam tą historię. najpierw każdy współczuł a potem okazało się to co okazało…masakra. Takie historie wzruszają mnie do łez.

  • Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, w sensie gwarancji że związek np będzie tym udanym i szczęśliwym. Nikt nie zakłada złego scenariusza, a jednak rozpady mają miejsce. Myślę że szczęście dziecka to bardzo obszerny temat. Lepiej np. by rodzice żyli osobno niż mieli robić codziennie po 3 awantury.
    Ale na pewno pielęgnując swoją rodzinę, przyczyniamy się do tego by świat był lepszy. Bo kto wie czy taka zagubiona mama akurat nas nie obserwuje i nie wyciąga wniosków.

    • Jasne, nie da się przewidzieć wszystkiego ale pewne cechy charaktery są od razu zauważalne. Natychmiast można wywnioskować, że potem będą miały negatywny wpływ na wspólne życie. Do tego ta zgoda kobiet na beznadziejne traktowanie. Za rzadko i za mało wymagamy a potem się same dziwimy.

      Tak, na pewno czasem lepiej się rozstać niż żyć z kimś z kim żyć się nie da. takie życie nie jest również „dla dobra dziecko” bo ono wszystko czuje, widzi. Nie da się ukryć przed nim beznadziejnych relacji..

  • Marlena Hryciuk

    Ja kiedyś nie chciałam mieć dzieci ba! Nawet byłam przekonana, że one mnie nie lubią. Nie potrafiłam nawiązać z nimi kontaktu, nie wiedziałam o czym z nimi rozmawiać. Serio! Od kiedy mam synka wszystko się zmieniło. Całe moje podejście i kontakty z dziećmi. Najlepsze jest to, że z nimi pracuję hi hi 🙂 i mam z nimi wspaniały kontakt. I mimo wielu trudności cieszę się, że jestem mamą.Choć naprawdę nie raz myślałam, że macierzyństwo mnie poważnie ograniczało (nie zlinczuj mnie, proszę). Byłam zła i rozżalona. „Siedziałam” w domu podczas gdy moje koleżanki korzystały z życia. Przestały mnie gdziekolwiek zapraszać i odwiedzać. Było mi strasznie przykro.One, choć mężatki to bez dzieci. Później, gdy młody miał pewne trudności, a ja choć dawałam z siebie wszystko, ponosiłam porażkę-zastanawiałam się czy jestem dobrą matką. No bo dlaczego inne znajome mamy czuły się takie radosne, wszystko im wychodziło, miały na wszystko czas, a ja po całym dniu z dzieckiem (które przez dwa lata potrafiło się w nocy budzić co godzinę) czułam się zmęczona? Dlaczego nie mogłam go nauczyć korzystać z nocnika tak szybko jak moje koleżanki czy cioteczne siostry nauczyly swoje dzieci? A gdy tak byłam w domu z dzieckiem to słyszałam: „Nie nudno ci tak, może pomyślałabyś o powrocie do pracy?”. Od miesiąca podjęłam pracę i co teraz słyszę? „Poszłaś do pracy?Przecież twój synek jest jeszcze mały i w dodatku zostawiłaś go z niańką? Obcą osobą?” Tak! Właśnie tak bo sytuacja nas do tego zmusiła. Czy czuje się przez to złą matką? Nie, bo robię to też dla niego i tak trochę egoistycznie może to zabrzmi, ale dzięki pracy czuję się szczęśliwsza, bo robię coś innego, coś dla siebie. Nie czuję się przygnębiona.

    • No i brawo dla ciebie!
      Wiesz, że znam sporo takich historii? Kobiety najpierw nie lubiły otaczać się dziećmi, często mówiły, że nie będą ich mieć a potem okazywały się fantastycznymi kobietami, mamami realizującymi się w każdym aspekcie życia. O to właśnie chodzi. Twoja historia jest więc świetnym przykładem takiego macierzyństwa 😀 Jesteś SUPER mamą !

  • Ann

    Mam dzieci, bo je chciałam, bo o nich marzyłam. Gdybym nie chciała być matką, to bym nią nie była. Kobieta, o której piszesz, jest tchórzem, bała się opinii publicznej, więc wpakowała się w życie, którym nie chce żyć. Współczuję jej dzieciom. Jej nie.

    • Super! Szkoda, że kobiety właśnie nie walczą o siebie, o swoje marzenia o swoje życie takie jakie chcą przeżywać. Uleganie presji jest fatalne. Ale i takie czasy mamy. Wiecznie ktoś czegoś od nas oczekuje. Najważniejsze to żyć w zgodzie ze sobą.

  • Bardzo przydatny wpis, dziękuję.

  • Zgadzam się z Tobą, że macierzyństwo nie jest dla każdego. Myślę jednak, że pół biedy dzieci

  • Zgadzam się, że macierzyństwo nie jest dla każdego. Myślę jednak, że decyzja o dziecku pod wpływem otoczenia to jednak pikuś przy ilości wpadek.

    • Wpadki to też temat rzeka. Muszę jednak zaznaczyć, że ogrom wpadek kończy się mega fajną, szczęśliwą historią 🙂 czasem odmieniają zupełnie życie ludzi i to totalnie na plus 🙂 Inna bajka kiedy ludzie nie myślą uprawiając sex a potem marnują swoje i dziecka życie :/

  • Mądre słowa. Dzieci nie powinny być dla nikogo przymusem. Tak jak piszesz, może to skutkować tym że cała rodzina będzie nieszczęśliwa. I po Co? Żeby zadowolić innych ludzi? Oczywiście zdarzają się tak zwane wpadki, gdy kobieta po początkowym załamaniu cieszy się, czeka i potem kocha swoje dziecko najbardziej ba świecie tak samo jak jest partner. Dobrze że tak też się dzieje. Szczegolnie w przypadkach gdy para ogolnie chce dziecko tylko nie teraz. Ważne by w rodzinie była miłość wtedy te historie dobrze sie kończą

    • Dokładnie, tak jak wyżej napisałam są wpadki, które kończą się cudnym zakończeniem. Takie, które mają dobry wpływ na ludzi i mimo wszystko dają szczęście. Nikt jednak nie powinien nam mówić kiedy i CZY mamy zostać rodzicem.

  • Pracuję w szkole, kocham tę pracę i ludzi, ale nie chcę mieć dzieci. Nigdy o nich nie marzyłam i z mężem się zgadzamy, że rodzicielstwo nie jest dla nas – mamy inne priorytety, chcemy na czymś innym się skoncentrować i w inny sposób wzbogacić społeczeństwo. Nie chcę być matką, bo wiem, że wtedy moje dziecko byłoby na pierwszym miejscu, a chciałabym by jednak na tym pierwszym byli moi uczniowie. Wiem, że da się to pogodzić, ale zwyczajnie w świecie wolę dbać o życie ludzi, którzy już są na świecie i skoncentrować się na dawaniu im jak najwięcej tego, co mam w sobie dobrego.

    • O kurczę ale mnie zaciekawiłaś swoją osobą!! Nie chcesz mieć dzieci ale z nimi pracujesz i chcesz o nich super dbać. Bardzo ciekawe stanowisko. Fajnie, że czujesz jakąś swoją misję a przy tym jeszcze zgadzacie się z mężem w tej kwestii.

      • Tak, dokładnie to – poczucie misji mnie określa 🙂 Urodziłam się, by uczyć i w tym się spełniam. Wydaje mi się, że podobnie jest z macierzyństwem (mogę się mylić), ale jest to pewnego rodzaju misja, z którą wiąże się wielka odpowiedzialność, trudności i radości. Wydaje mi się też, że do niektórych ról czy zawodów musimy dojrzeć. Ja miałam to szczęście, że wiedziałam od zawsze kim chcę być i też w związku z tym bardzo często nie rozumiano mnie albo wyśmiewano, bo „kto normalny chce uczyć w szkole?”, chyba nikt, więc zajmują się tym szaleńcy 😉

  • Zgodzę się. Nie każda kobieta musi być mamą. Co więcej poznaję coraz więcej mam, które dzieci traktują jak punkt w cv, należy go odhaczyć na ścieżce kariery. MAcierzyńśtwo jest cholernie trudne i prócz cukierkowych maluchów, są dzieci które dają naprawdę w kość. Są sytuacje, które wymagają od Nas nieziemskiej cierpliwości, fizycznej wytrwałości, ale dzieci trzeba chcieć. Natomiast nie oceniałabym kogoś po tym, że się nie układa z mężem, bo powinna wiedzieć. To już jest hipokryzja. I ocenianie innych z góry – tak moim zdaniem nie wypada.

    • Masz rację to straszne, że tak podchodzą do macierzyństwa… Zgodzę się również z tym, że macierzyństwo to mega trudna droga, która niesie za sobą nie tylko własnie te cudne chwile i momenty ale ogrom wysiłku, cierpliwości, pokory.
      Nikt natomiast nie ocenia nikogo po tym, że nie układa się z mężem. Uważam jednak, że kobiety za mało poznają swoich facetów… za mało rozmawiają z nimi. A bycie ze sobą to stałe rozmowy… o swoich uczuciach, oczekiwaniach, planach, marzeniach, celach… Byłoby wtedy dużo prościej w przyszłości. Ocena z góry? Nikt tu nie ocenia z góry 🙂 Sama nie jestem za wyciąganiem zbyt pochopnych wniosków i ocenianiem kogoś ot tak 🙂

      • Tak to zabrzmiało. Naprawdę czasem ludzie potrafią bardzo ukrywać swoje prawdziwe lata. Nie bez kozery się mówi, że czasem trzeba beczka soli zjeść. A i nawet wtedy różnie bywa. Przychodzi kryzys i komuś odbija. Naprawdę różne historie znam.

        Ciepło pozdrawiam!

  • Też jesteśmy rodziną wielodzietną, mamy trójkę chłopaków, których staramy się wychować najlepiej jak potrafimy. I też patrzę czasami na te biedne dzieci, które nie mają nic. Na te tragedie, o których co jakiś czas mówią media. Serce mi się kraje, ale wiem, że dalej tak będzie, że ludzie dalej będą rodzić dzieci, czy tego chcą czy nie. Czasem nawet nie wiedzą czy chcą i jak to będzie, kiedy się pojawią. Dlatego szanuję świadome osoby, które nie decydują się na dzieci, bo nie chcą po prostu i choć budzi to społeczne zdziwienie, to tak decydują. Ja wiedziałam, że dzieci będę chciała mieć, choć nie wiedziałam, że to taki trud. Może przez to jednak rodzicielstwo jest takie piękne. Pozdrawiam!