17/01/2018

Ewa

Jak sobie radzę z trójką dzieci? Mam na to jeden, złoty środek i kilka… dobrych rad.

Jak sobie radzę z trójką dzieci? Mam na to jeden, złoty środek i kilka… dobrych rad.

W dzisiejszym poście trochę wam poopowiadam… Odpowiem wam bowiem na najczęściej chyba zadawane mi ostatnio pytanie JAK WYGLĄDA CODZIENNOŚĆ Z TRÓJKĄ DZIECI? JAK SOBIE Z TYM RADZISZ?

Zdecydowanie poruszając ten temat muszę zacząć od przypomnienia TEGO WPISU- Z DWÓJKĄ DZIECI JEST MI PROŚCIEJ, ŁATWIEJ I BARDZIEJ WYGODNIE. – KLIKNIJ TU

Potem przyszła na świat Dominika a nasza rodzina z miejsca stała się rodziną wielodzietną, co spotyka się natychmiastowo z odpowiednimi reakcjami innych ludzi. Jedni patrzą z podziwem i niedowierzaniem, inni współczują a jeszcze inni nie rozumieją.

Nigdy nie planowałam rodziny wielodzietnej. Nie miałam w planach trójki dzieci bo od zawsze marzyła mi się dwójka. Kiedy jednak to marzenie stało się już rzeczywistością w głowie pojawiła się myśl o trzecim dziecku. Wielodzietność nas ogromnie zmotywowała i sprawiła, że nasz apetyt na życie jest teraz jeszcze większy.

Cieszymy się każdą wspólnie spędzoną chwilą. Wszyscy niesamowicie się uzupełniamy i na chwilę obecną nie wyobrażam się innego układu naszej rodziny. ALE…! Nie zawsze jest jednak tak kolorowo. Świadomie wzięliśmy też na siebie więcej obowiązków, więcej zmartwień i pracy. Wielodzietność jest wymagająca. No ale heloł! Rodzicielstwo same w sobie jest wymagające, nawet jeśli w domu masz przy sobie jednego maluszka. Powiem ci nawet, że nadal podtrzymuję to co pisałam kiedyś. Codzienność z jednym dzieckiem potrafi dać momentami bardziej w kość niż z codzienność z całą trójką!


Zdradzę Ci teraz jeden złoty środek, który powoduje, że czerpiemy z naszej codzienności radość. Środek, który sprawia, że nie załamujemy rąk, nie narzekamy i w miarę ogarniamy sobie naszą wielodzietną przestrzeń.

Może korzystać z niego każdy i sprawdzi się on nie tylko z sytuacjach rodzinnych ALE nie dostaniesz go z prezencie a moja podpowiedź o nim nie sprawi, że wszystko stanie się bardziej proste. Bo tego rozwiązania musisz się NAUCZYĆ. Wiesz o czym mówię? MUSISZ NAUCZYĆ SIĘ ODPUSZCZAĆ!


Musisz zdać sobie sprawę, że nie jesteś robotem. Nie jesteś superbohaterem mającym supermoce. Twoja doba zawsze będzie za krótka na zrobienie wszystkiego a perfekcyjność nie polega na tym, że twój dom lśni, twoje dzieci są cudnie wystylizowane, obiad składa się z dwóch dań a sama masz zrobione paznokcie i super modną fryzurę.

Perfekcyjność polega na tym, że czujesz się spełniona, zadowolona, szczęśliwa. Perfekcyjny dzień to ten, który daje ci radość, przynosi uśmiech i satysfakcję. Perfekcyjna mama to mama świadoma, szczęśliwa, uśmiechnięta, zaangażowana. To ta, która siądzie z dziećmi i ma dla nich czas. Perfekcyjny dom to ten, w którym słychać śmiechy i czuć miłość nawet jeśli obok walają się porozwalane zabawki a w zlewie leży sterta naczyń z poprzedniego dnia.

Odpuszczanie to coś, czego uczysz się cały czas, stale. Polega głównie na tym, że musisz szanować siebie, swoją rodzinę, swój czas, wasze potrzeby i oczekiwania. Daje Ci poczucie pewnej równowagi. Musisz w nim zrozumieć, że coś zawsze dzieje się kosztem czegoś. Zawsze. Musisz zrozumieć, że w pewnych sytuacjach należy odpuścić, z czegoś zrezygnować. Musisz pozwolić sobie na pewne rzeczy, mimo, że nie zawsze spotkają się z uznaniem innych osób. Najważniejsze jest w tym wszystkim to, że to TY masz się czuć ze sobą i swoimi decyzjami dobrze.

Drugą, równie ważną kwestią jest to, że w naszym domu panuje dobrze zorganizowany układ partnerski. Wiem, że wiele kobiet ma z tym problem. Nasze obowiązki są rzadko dzielone na „damskie” i „męskie” choć nie ukrywam, że jesteśmy też tradycjonalistami więc ja nie czepiam się śrubek, wiertarek czy młotków ale wolę też przyszyć guzik czy przyrządzić pyszny, domowy obiad. Z drugiej strony Łukasz nigdy nie stronił od zaangażowanej opieki nad dziećmi. Kiedy wracał po pracy to ona zajmował się dziewczynkami dzięki czemu ja zawsze mam chwilę dla siebie czy czas na zorganizowanie spraw związanych z blogiem.

Trzecia kwestia to ta, że uczymy nasze dzieci dużej samodzielności. Stawiamy przed nimi określone wymagania i zadania. Czasami ludzie patrzą się na nas i pytają: Na serio? Ona to potrafi?? Ma dopiero 2 czy 5 lat. A jednak potrafi! Rodzice zbyt często odpuszczają, zbyt wiele rzeczy robią ZA swoje dzieci chcąc być dobrymi, kochającymi rodzicami nie zdając sobie sprawy z tego, że ich dziecko świetnie poradziłoby sobie samo z daną rzeczą czy z dana sytuacją. Pozwólmy dzieciom poznawać świat. Robione przez nie błędy są rzeczą naturalną. Tak uczą się codzienności, życia z innymi, szacunku do pewnych rzeczy, układów…

I na koniec OSTATNIA sprawa. Pamiętaj, że dzieci i ich potrzeby są ważne ale Twoje nie znaczą mniej. Doceniaj i szanuj samą siebie, swój czas i oczekiwania.

NATOMIAST bardzo często pytacie o konkrety. Pytacie o zwyczajne sytuacje, z którymi spotyka się większość i to jak sobie układamy tą organizację, jak dzielimy się obowiązkami. Wiecie, że najwięcej pytań miałam o to czy zwyczajnie mam czas na gorącą kawę albo wieczorną, dłuższą kąpiel? No to proszę bardzo, już piszę jak jest. Miejcie jednak na uwadze, że obowiązki te i reguły nie są u nas sztywne i nigdy nie będą. Wszystko zależy od dnia, trybu pracy, stanu zdrowia dzieci… A tego wszystkiego nie jesteśmy nigdy przewidzieć.

Nie wiem jak to się dzieje ale kiedy ja organizuję poranek do godziny 8 mamy zjedzone śniadanie, jesteśmy ubrane, wyszykowane, dom jest odkurzony a naczynia zmyte. Kinga jest w przedszkolu o 7.40 a o 8 piję już sobie pyszną,gorącą kawę bawiąc się z pozostałą dwójką. Jeśli obowiązek ten spoczywa na Łukaszu…cóż, śniadania nie ma, Kinga w przedszkolu jest o 8 albo 8.05, dom przed jego wyjściem nigdy nie jest odkurzony a na mnie czeka sterta naczyń i kawa wypita dopiero około godziny 9.

To on kąpie dzieci choć często wykorzystuje ten moment na oglądanie głupich filmików w necie twierdząc, że dziewczynki chcą dłużej posiedzieć w wannie.

To on zazwyczaj je usypia bo ja zwyczajnie muszę wtedy nadrabiać różne zaległości. Ale kiedy one wymyślają, kręcą się i nie mogą zasnąć to zawsze przychodzę ja. Nucę im ulubioną piosenkę, całuję na dobranoc a po chwili mam trzy, słodko śpiące księżniczki. Poza tym to ja umiem je uśpić wszystkie na raz a jemu to nigdy nie wychodzi 🙂

To on robi zakupy przed lub po pracy żebym ja z dziećmi nie musiała już ganiać po supermarketach. I to on zaprowadza zazwyczaj Kingę rano do przedszkola. To ja natomiast lecę zazwyczaj z pozostałą dwójką i odbieram Kinię z przedszkola.

To ja gotuję obiady ale to on robi najlepsze, domowe naleśniki.

To ja wstawiam i rozwieszam pranie ale to on zazwyczaj je składa bo ja tego nie lubię robić. On zresztą też.

To ja ubieram rano dzieciaki bo kiedy zostawię to jemu na głowie nie wygląda to zbyt dobrze.

To ja częściej odkurzam mieszkanie choć stale się tym irytuję ale to on myje klatkę schodową.

To ja zmywam częściej naczynia choć kiedy tylko nadarza się okazja zaciągam do tego Łukasza.

To on wyrzuca śmieci ale to ja zawsze drę się, że leżą już drugi dzień i nie mieszczą się w dwóch, przeogromnych siatach.

Jeśli wpadamy w kłopoty to ja zawsze głowię się nad rozwiązaniem danej sytuacji i to ja zawsze je znajduję. To ja prowokuję do zmian i wpadam na szalone pomysły ale to on zazwyczaj musi zmierzać się z ich realizacją. To ja nadaje rytm naszemu życiu ale on świetnie się w nim czuje.

Na spacery kiedy tylko możemy chodzić to chodzimy razem bo nie lubię sama kręcić się alejkami miasta.

Ale to on zawsze załatwia sprawy urzędowe czy papierkowe. To on płaci rachunki i wykonuje ważne telefony.

To on wychodzi na spacery z Nestorem ale tłumaczę sobie to tym, że facet czasem musi pobyć trochę w męskim towarzystwie.

A kiedy musimy zrobić coś, czego oboje nie lubimy zwyczajnie robimy zawody albo losowania. Przegrany ma przerąbane.

Nie mogę nie wspomnieć o tym, że nigdy ale to nigdy nie kładziemy się o normalnych porach. Nasz sen wypada na 24 lub 1 w nocy a wstajemy zaraz po 5. Dziewczynki na chwilę obecną zasypiają zaraz po 19, maksymalnie przed 20. Po tym czasie siadamy, obgadujemy dzień i robimy plany na kolejny. Często pijemy wspólną kawę i zazwyczaj siadamy do prac związanych z blogiem. Brakuje nam ostatnio czasu na przyjemności typu mecz czy seriale ale nauczyliśmy się tej nowej rzeczywistości oglądając je np. w trakcie innych, domowych czynności. Nauczyliśmy się odpuszczać. Ułożyliśmy sobie w głowie pewien plan działania i system rzeczy ważnych i ważniejszych. Nie rezygnujemy z tego na czym nam zależy bo teraz umiemy to po prostu pogodzić z innymi kwestiami.

I powiem wam jeszcze coś…


Wychodzimy z założenia, że im więcej obowiązków masz na głowie tym masz lepszą organizację.


Nigdy nie czułam się bardziej spełnioną i szczęśliwą mamą niż właśnie teraz, jako mama trójki. I nigdy nie byłam tak dobrze zorganizowaną kobietą jak teraz. Bo jeśli życie rzuca cię na głęboką wodę to zwyczajnie musisz sobie wtedy poradzić. Innej opcji nie ma.

 

codzienność z trójką dzieci jak radzić sobie z trójką dzieci jej zdaniem lifestyle obowiązki organizacja codzienności rodzina wielodzietność związek życie

Zobacz rownież

O nas

Witaj na najpopularniejszym blogu rodzinnym na Lubelszczyźnie.
Nasz blog to lifestylowy blog rodziny wielodzietnej, która pewnego dnia postanowiła spełnić swoje marzenia a to miejsce ma być początkiem tej niesamowitej historii...
Witaj na blogu Ewy, Łukasza, Kingi, Weroniki i Dominiki - rodziny, która dzięki temu miejscu odkryła wspólne pasje i zainteresowania.

Scroll Up